Chiński algorytm w brytyjskim resorcie sprawiedliwości. Kontrowersje wokół modelu Qwen
Zamiast zachodnich gigantów, brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości postawiło na technologię z Hangzhou. Informacja o tym, że urzędnicy wykorzystali chiński model Qwen do analizy danych kryminalnych, wywołała w Londynie polityczną burzę. To nie tylko kwestia technologii, ale przedsmak szerszego konfliktu o suwerenność cyfrową w sercu Europy.
Sprawa jest ważna teraz, bo łączy trzy szybko rosnące zjawiska: ekspansję generatywnej AI w administracji publicznej, ryzyko związane z chińskimi dostawcami oraz gigantyczną presję na cięcie kosztów cyfryzacji. W brytyjskim resorcie sprawiedliwości dyskusja nie dotyczy już tylko wydajności, ale bezpieczeństwa państwa i polityki sojuszniczej w obliczu ostrzeżeń MI5 przed chińską strategią szpiegowską.
Sztuczna inteligencja zza wielkiego muru
Ministerstwo Sprawiedliwości (MoJ) wykorzystało model Qwen stworzony przez Alibaba Cloud do zbadania skuteczności programów walki z uzależnieniami. Analiza była potężna: objęła dziesiątki tysięcy kartotek przestępców, w tym szczegółowe dane o wyrokach i przebiegu terapii. Choć resort rozważał model Claude od firmy Anthropic, ostatecznie wygrała opcja z Chin. Wybór zaskakuje tym bardziej, że model Qwen 2.5-VL potrafi nie tylko analizować tekst, ale i przejmować kontrolę nad komputerem użytkownika.
Urzędnicy uspokajają. Qwen jest modelem „open source, dystrybuowanym na licencji Apache 2.0”, co pozwoliło zainstalować go na wewnętrznej, brytyjskiej platformie w chmurze. Resort twierdzi, że dane były w pełni anonimizowane i nie opuściły serwerów w Wielkiej Brytanii. Jednak fakt, że model posiada aż 235 miliardów parametrów w swojej najnowszej wersji, czyni go narzędziem niezwykle trudnym do pełnej weryfikacji pod kątem ukrytych funkcji (backdoors).
Geopolityka wkracza do serwerowni
Mimo technicznych zapewnień, sprawa uderza w relacje z USA. W 2025 roku administracja Waszyngtonu wpisała Alibabę na listę podmiotów zagrażających bezpieczeństwu narodowemu ze względu na powiązania z sektorem zbrojeniowym Pekinu. Eksperci, jak Luke de Pulford z Międzyparlamentarnego Sojuszu ds. Chin, nazywają użycie tej technologii „niewymuszonym błędem”. Obawiają się nie tylko kradzieży danych, ale i zakodowanych w algorytmie uprzedzeń.
Analizy China Media Project wskazują, że Qwen promuje pozytywny wizerunek Chin. W kontekście wymiaru sprawiedliwości to stąpanie po cienkim lodzie. Tymczasem resort prowadzi dwutorową grę – z jednej strony testuje chińskie algorytmy, z drugiej ogłasza współpracę z USA. Jak podaje OpenAI, ministerstwo dało właśnie 2 500 pracownikom dostęp do ChatGPT Enterprise, co nazwano „kolejnym rozdziałem dla suwerennej sztucznej inteligencji w Wielkiej Brytanii”.
Strategia niskich kosztów
Pekin dominuje w ekosystemie open-source, oferując zaawansowane rozwiązania za ułamek ceny zachodnich odpowiedników. To sprawia, że modele takie jak Qwen czy DeepSeek stają się niezwykle kuszące dla budżetówki. Choć brytyjskie wytyczne nie zakazują wprost chińskiego oprogramowania, przypadek MoJ pokazuje pęknięcie w strategii rządu.
Sekretarz biznesu Peter Kyle deklaruje, że wyścig o AI muszą wygrać kraje liberalne. Jednak stosowanie narzędzia firmy z czarnej listy Pentagonu w samym sercu brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości wysyła sojusznikom sprzeczne sygnały. Efektywność budżetowa wygrała tym razem z ostrożnością geopolityczną, ale cena za te oszczędności może okazać się znacznie wyższa niż abonament za zachodnie modele.
