Mit zbawcy Doliny Krzemowej pęka. Sam Altman oskarżany o manipulacje
Sam Altman nie jest nietykalny. Mimo że przetrwał próbę odwołania pod koniec 2023 roku, fundamenty jego władzy w OpenAI drżą pod ciężarem oskarżeń o patologiczną nieuczciwość i dążenie do dominacji rynkowej za wszelką cenę. Mitologizowany szef najpotężniejszego startupu świata musi zmierzyć się z najgorszym rodzajem kryzysu: utratą zaufania własnej elity technologicznej.
Wzorzec zachowań: manipulacja jako system operacyjny
To nie są incydenty, to modus operandi. Z relacji zebranych przez dziennikarzy wyłania się obraz lidera, który opanował do perfekcji sztukę mówienia każdemu dokładnie tego, co chce usłyszeć. Ilya Sutskever, postać niemal kultowa w świecie badań nad sieciami neuronowymi, już wcześniej dokumentował zachowania Altmana, sugerując wprost, że szef OpenAI cierpi na chroniczny brak transparentności.
Problemem nie jest tylko to, co Altman mówi, ale to, co zataja przed zarządem w kluczowych momentach.
Dario Amodei, dzisiejszy szef konkurencyjnego Anthropic, w swoich notatkach był jeszcze bardziej bezpośredni: „problemem OpenAI jest sam Sam”. Ta lakoniczna diagnoza staje się mottem osób, które opuściły firmę, obawiając się, że pod obecnym kierownictwem misja stworzenia bezpiecznego AGI stała się jedynie PR-owym parawanem do budowy najszybszej maszynki do zarabiania pieniędzy w historii technologii.
Bezpieczeństwo na marginesie
Kiedy w 2023 roku debiutował model GPT-4, świat był zachwycony. Jednak za kulisami działy się rzeczy skandaliczne. Altman miał okłamać zarząd, twierdząc, że wszystkie kluczowe funkcje przeszły rygorystyczne testy bezpieczeństwa. W rzeczywistości istotne mechanizmy wdrożeniowe nie uzyskały akceptacji personelu technicznego.
Fasadowy projekt Superalignment
- Publiczne deklaracje obiecywały gigantyczne moce obliczeniowe na kontrolę modeli AI.
- W praktyce zespół Superalignment otrzymywał ułamek obiecanych zasobów.
- Infracstruktura dla badaczy bezpieczeństwa należała do najstarszych i najwolniejszych w firmie.
- Strategiczne decyzje zapadały w oparciu o daty premier rynkowych, a nie raporty o ryzyku.
Ignorowanie procedur bezpieczeństwa doprowadziło do eksodusu. Jan Leike, jeden z filarów bezpieczeństwa, odszedł do konkurencji, kwitując to krótko: firma postawiła produkt i przychody ponad swoją pierwotną misję.
Atmosfera puczu wisi w powietrzu
OpenAI to dziś dom podzielony. Z jednej strony mamy marketingową machinę sukcesu, z drugiej – inżynierów, którzy czują, że prowadzą pojazd bez hamulców. Jeżeli wewnętrzny opór osiągnie masę krytyczną, nawet lojalność Microsoftu i Satyi Nadelli może nie wystarczyć, by uratować Altmana przed kolejnym, tym razem skutecznym, przewrotem.
W San Francisco nikt już nie pyta, czy dojdzie do starcia. Pytanie brzmi: kto wyłączy serwery jako pierwszy.
