Kevin O’Leary stawia wszystko na jedną kartę: 9 gigawatów w Utah przeciwko Chinom
Dziewięć gigawatów. To nie jest błąd w druku – to więcej niż podwojone zużycie energii całego stanu Utah. Kevin O’Leary właśnie przepchnął kolosa o nazwie Stratos przez lokalną komisję Box Elder County, uciszając okrzyki „Wstyd!” skandowane przez setki rezydentów.
Inwestor nie bawi się w dyplomację. Jego zdaniem Ameryka przegrywa wyścig zbrojeń w dziedzinie obliczeń, a Utah ma stać się cyfrowym bastionem, który odmieni losy tej rywalizacji.
Geopolityka na sterydach
O’Leary otwarcie przyznaje, że Stratos to projekt narodowego bezpieczeństwa zamaskowany jako farma serwerów. Argumentacja jest brutalnie prosta: Chiny w ciągu ostatnich dwóch lat uruchomiły 400 gigawatów nowej mocy, dedykowanej w dużej mierze centrom danych AI. Stany Zjednoczone muszą odpowiedzieć tym samym kalibrem, jeśli nie chcą zostać w tyle.
Strategia O’Learya opiera się na trzech filarach:
- Autonomia energetyczna: Kampus nie obciąży lokalnej sieci, lecz zostanie podpięty bezpośrednio do Ruby Pipeline – 680-milowego rurociągu gazu ziemnego.
- Skala: 40 000 akrów terenu przeznaczonego pod infrastrukturę obliczeniową.
- Szybkość: Pierwsza faza o mocy 3 GW ma ruszyć już w czwartym kwartale 2026 roku.
Podatkowy raj w cieniu Wielkiego Jeziora Słonego
Aby przyciągnąć kapitał, agencja MIDA (Military Installation Development Authority) poszła na rękę inwestorowi, ścinając podatek od zużycia energii z 6% do zaledwie 0,5% oraz oferując 80-procentowy zwrot podatku od nieruchomości. To agresywna polityka fiskalna, która budzi równie wielkie emocje, co sam rozmiar inwestycji.
Lokalni mieszkańcy i ekolodzy nie kryją jednak sceptycyzmu.
W obliczu postępującego wysychania Great Salt Lake, pytanie o zapotrzebowanie na wodę staje się egzystencjalne. Choć O’Leary obiecuje nowoczesne chłodzenie cieczowo-powietrzne w obiegu zamkniętym, skala operacji jest tak bezprecedensowa, że wpływ na lokalny mikroklimat pozostaje wielką niewiadomą.
Gdzie są giganci?
Mimo hucznego ogłoszenia i politycznego błogosławieństwa, w równaniu brakuje jednego, kluczowego elementu: konkretnego najemcy. Stratos ma być gotowy za dwa lata, ale na ten moment żaden z hiperskalerów – pokroju Google, Microsoftu czy Amazonu – nie podpisał oficjalnie kontraktu na wykorzystanie tej mocy.
To ryzykowna gra o wysoką stawkę.
Albo Stratos stanie się centrum dowodzenia amerykańskiej AI, albo monumentem pychy, który pochłonie miliardy dolarów i zasoby naturalne Utah w imię walki z mitycznym, wschodnim zagrożeniem. Budowa potężnej infrastruktury to dopiero połowa sukcesu; drugą jest przekonanie rynku, że gaz ziemny i pustynia to najlepszy dom dla sztucznej inteligencji jutra.
