Prawo

Algorytm zamiast sumienia: Meta przed sądem za zwolnienia sterowane przez AI

Kobieta dostała wypowiedzenie na dwa dni przed planowanym porodem. Ten konkretny przypadek stał się symbolem szerszej batalii prawnej, która właśnie trafiła do sądu federalnego w Kalifornii. Grupa obecnych i byłych pracowników oskarża holding Meta o wykorzystanie uprzedzonych algorytmów do przeprowadzenia masowych cięć kadrowych.

Sprawa nabiera kluczowego znaczenia właśnie teraz, gdy model zarządzania algorytmem wymyka się spod kontroli. W czerwcu 2026 roku sformalizowano pozew, który uderza w samo serce „efektywności” Marka Zuckerberga. W ciągu ostatnich 40 miesięcy Meta pokazała drzwi od 30 000 do 35 000 osób, a majowa fala redukcji z 2025 roku, obejmująca 8 tysięcy pracowników, miała zostać przeprowadzona przy użyciu wadliwej sztucznej inteligencji.

Dane zamiast empatii

Według dokumentacji procesowej, systemy AI wykorzystane do wyłonienia osób do zwolnienia w sposób nieproporcjonalny typowały pracowników z niepełnosprawnościami oraz tych przebywających na urlopach macierzyńskich, ojcowskich czy zwolnieniach lekarskich. Prawnicy reprezentujący powodów stawiają sprawę jasno: „Wskaźniki wydajności i produktywności, którymi karmiły się algorytmy, z definicji faworyzowały osoby w pełni dyspozycyjne, karząc tych, którzy korzystali z przysługujących im praw ustawowych”. Efekt? Algorytm uznał przerwę na opiekę nad dzieckiem za „spadek produktywności”, kwalifikujący do natychmiastowego usunięcia z firmy.

Oficjalne stanowisko spółki

Przedstawiciele giganta technologicznego idą w zaparte. Rzecznik Mety oświadczył, że „każda decyzja personalna w firmie przechodzi przez ręce człowieka, a AI pełni jedynie rolę wspierającą, a nie decyzyjną”. Trudno jednak w to uwierzyć, patrząc na skalę operacji – w samych tylko redukcjach z 2025 roku pracę straciło 10 proc. całej załogi korporacji. Jednocześnie firma przesuwa 7 tys. osób do nowych projektów związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, co pracownicy odbierają jako cyniczną próbę restrukturyzacji kosztem najsłabszych.

Black box pod lupą sędziów

Spór rzuca światło na zjawisko „black box AI”. To moment, w którym teoretycznie obiektywne metryki stają się narzędziem dyskryminacji, bo nikt nie wie dokładnie, jak algorytm waży poszczególne zmienne. To nie jedyne kłopoty prawne firmy; jak donosi Yahoo Finance, Meta mierzy się także z pozwami dotyczącymi błędów AI w moderacji reklam. Obecnie powodowie domagają się zabezpieczenia swoich stanowisk pracy do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia arbitrażu, co może stać się precedensem dla całej Doliny Krzemowej.