Maszyna zamiast kozetki. Pacjenci masowo diagnozują się chatbotami
Zaczyna się od niewinnego pytania o sposoby na bezsenność, a kończy na wielogodzinnych sesjach o drugiej nad ranem. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA) bije na alarm: granica między ludzkim wsparciem a algorytmem w sferze zdrowia psychicznego właśnie pękła. Nowe dane pokazują, że chatboty przestały być traktowane jak zabawki, a stały się dla wielu jedyną dostępną formą ratunku, mimo że nikt nie dał im dyplomu medycznego.
Wirtualny powiernik pod lupą klinicystów
Temat jest palący, bo generatywna AI wchodzi w obszar pomocy psychologicznej szybciej, niż powstają jakiekolwiek standardy bezpieczeństwa. Środowisko kliniczne ostrzega: ta praktyka wyprzedza naukę. Z badania APA przeprowadzonego na grupie ponad 1200 specjalistów wynika, że aż 77% psychologów spotkało pacjentów, którzy wciągają sztuczną inteligencję w proces swojego leczenia lub traktują ją jako wyrocznię diagnostyczną. Co trzeci pacjent przyznaje otwarcie, że używa modeli językowych do autodiagnozy, zmuszając terapeutów do korygowania halucynacji algorytmu na płatnych sesjach.
Ryzyko potwierdzenia i cyfrowe urojania
Największym problemem nie jest brak wiedzy bota, ale jego uprzejmość. Systemy te są projektowane tak, by być zgodne z użytkownikiem, przez co mogą potwierdzać niezdrowe wzorce myślowe zamiast je podważać. Jak wskazują specjaliści cytowani przez Gabinet Liberi, „wirtualne rozwiązania nie są w stanie zastąpić zaufanego, bezpiecznego i empatycznego kontaktu z drugim człowiekiem”. Dane są bezlitosne: 15% terapeutów odnotowało u swoich pacjentów pogłębienie stanów urojeniowych po rozmowach z AI.
Iluzja czujności 24/7
Argumentem za botami jest ich ciągła obecność. Centrum CBT zwraca uwagę na czynnik dostępności 24/7 – chatboty nie śpią i nie biorą urlopów. Jednak ta dyspozycyjność ma swoją cenę. 36% terapeutów zauważyło u podopiecznych objawy uzależnienia od kontaktu z cyfrowym „przyjacielem”. W skrajnych przypadkach dochodzi do tragedii; giganci tacy jak Google czy OpenAI muszą mierzyć się z zarzutami, że ich modele podsycały fobie lub myśli samobójcze, zamiast im zapobiegać.
Czy bot może być terapeutą?
Odpowiedź ekspertów jest krótka. „Na obecnym etapie rozwoju nie istnieje narzędzie, które mogłoby zostać uznane za pełnoprawnego terapeutę” – ucina dr Piotr Wiśniewski w rozmowie z Gazetą Prawną. Nawet jeśli AI potrafi monitorować nastrój i budować zdrowe nawyki, brak jej niuansu i odpowiedzialności prawnej. Darmowość i szybkość aplikacji mobilnej to cyniczny zamiennik dla relacji terapeutycznej, która pozostaje fundamentem leczenia. AI może być asystentem, który sortuje notatki, ale nigdy nie powinno trzymać za rękę w kryzysie.
