Użytkownicy Protona rezygnują z subskrypcji po słowach szefa o „myśleniu przegrywów”
Proton sprzedaje przede wszystkim zaufanie: szyfrowaną pocztę i usługi dla ludzi, którzy chcą, by ich dane zostały prywatne. Dlatego doniesienia o presji na szybkie wdrażanie AI kosztem bezpieczeństwa trafiły w najczulszy punkt firmy. Jak opisuje Decrypt, część klientów zgłasza anulowanie subskrypcji, a w sieci pojawiają się wezwania do odejścia CEO Andy’ego Yena.
Punktem wyjścia jest śledztwo 404 Media, oparte na rozmowach z dziewięcioma obecnymi i byłymi pracownikami, wewnętrznych wiadomościach i nagraniach spotkań. Według serwisu w sierpniu jeden z pracowników poprosił o kilka dni na pentest nowego kodu, czyli próbę włamania się do niego przez specjalistów przed wydaniem. Yen odpowiedział: „To bzdura i myślenie przegrywów. Oczywiście, że można być szybkim i bezpiecznym”. Miał też apelować, by przestać „z miłością ręcznie wytwarzać cały kod” i częściej korzystać z AI, a także zapowiedzieć ponowne rozmowy kwalifikacyjne, które sprawdzą, czy i jak pracownicy używają AI.
Reakcja użytkowników była szybka. Na Reddicie i w mediach społecznościowych pojawiły się informacje o rezygnacjach i apele o zmianę kierownictwa. Propozycja na forum zgłoszeń Protona, wzywająca Yena do ustąpienia, miała w momencie sprawdzenia przez Decrypt 2020 głosów, a w komentarzach ludzie piszą, że anulowali plany lub ich nie odnowią. Decrypt zastrzega jednak, że to zapis złości, a nie zweryfikowana liczba odchodzących klientów. Anulowanie płatnego planu nie musi też oznaczać usunięcia konta. Część obecnych i byłych pracowników opisuje ponadto w sieci toksyczną kulturę pracy, szczególnie ze strony CEO.
Odwołane rozmowy, opublikowany manifest
Yen odwołał ponowne rozmowy 30 października. Pracownicy obawiali się, że ich odpowiedzi dotyczące używania AI zdecydują o utrzymaniu posady. Firma przyznała w rozmowie z 404 Media, że kierownictwo bywało zbyt bezpośrednie w komunikacji, a pracownicy są niespokojni. Zmiany kursu to jednak nie oznacza.
1 listopada dyrektor techniczny Bart Butler opublikował manifest inżynieryjny. Przekonuje w nim, że programiści mają kierować dużymi modelami językowymi, a nie traktować ich jak okazjonalnych pomocników. Ręczne programowanie porównał do zapamiętywania numerów telefonów, a docelowo widzi możliwość zrezygnowania z większości ludzkich przeglądów kodu. „Twoja praca zasadniczo się zmieniła. Nie polega już na pisaniu kodu, a LLM-y nie są tu po to, by pomagać ci pisać lepszy kod szybciej. Twoim zadaniem jest pomagać LLM-owi pisać lepszy kod szybciej” — czytamy w dokumencie. Proton uznaje unikanie AI za „egzystencjalne zagrożenie” dla swojej misji, a Butler pisał do zespołu, że „programowanie” umarło, a inżynieria nie.
Manifest nie jest jednak wezwaniem do odrzucenia kontroli jakości. Butler zaznacza, że wiedza ekspercka i testowanie pozostają niezbędne, a inżynierowie odpowiadają za zadania, z którymi modele sobie nie radzą. Dokument wzywa też do inwestycji w automatyzację w całej firmie, bo szybsze generowanie kodu niewiele daje, jeśli zatwierdzenia i pozostałe etapy rozwoju nadal trwają długo.
Decrypt przypomina, że AI w kodowaniu działa w obie strony. Badacze Microsoftu opisali już załataną lukę w Claude, która pozwalała wyciągnąć tajne dane dostępowe przez złośliwe instrukcje ukryte w materiałach przeglądanych przez asystenta. Z kolei system PageBreak Google’a szuka w aplikacjach groźnych błędów i sprawdza, czy ataki rzeczywiście działają. Spór w Protonie dotyczy więc mniej samego użycia AI, a bardziej tego, czy tempo wdrożeń zostawia miejsce na sprawdzenie efektów.
