Muzyka

Muzyczny plac zabaw zamiast generatorów. GRAI chce odmienić sposób, w jaki konsumujemy dźwięki

Rynek muzycznego AI zdominowała narracja o „demokratyzacji tworzenia”, która w praktyce często sprowadza się do zalewania platform streamingowych niskiej jakości treściami generatywnymi. Startup GRAI, założony przez twórców aplikacji VOCHI, podchodzi do tematu od zupełnie innej strony. Zamiast oferować narzędzia do produkcji muzyki bez udziału człowieka, firma stawia na remiksowanie, zabawę stylem i aspekt społecznościowy, który w dobie algorytmicznej konsumpcji dźwięku niemal zanikł.

Koniec z pasywnym słuchaniem

Ilya Liasun, CEO GRAI, zauważa trafnie, że muzyka pozostaje jedną z ostatnich kategorii konsumenckich, która nie przeszła w pełni transformacji w model „creator-first”. Obecnie proces jest liniowy: artysta publikuje, a słuchacz odbiera – często w sposób pasywny i odizolowany. „Odkrywanie nowej muzyki kuleje, a kontekst społeczny niemal nie istnieje” – twierdzi Liasun. Rozwiązaniem mają być aplikacje takie jak Music with Friends, które pozwalają użytkownikom na modyfikowanie utworów i dzielenie się nimi w wąskich kręgach znajomych.

Strategia GRAI celuje bezpośrednio w przedstawicieli Generacji Z i Generacji Alpha. Dla tych grup wiekowych muzyka nie jest jedynie plikiem audio, ale elementem kultury wizualnej i szerszego kontekstu, znanego z TikToka czy Reelsów. Młodzi odbiorcy niekoniecznie chcą być profesjonalnymi producentami, ale pragną współuczestniczyć w życiu utworu. AI w wydaniu GRAI to nie fabryka „slopu”, czyli masowo produkowanych treści niskiej jakości, lecz narzędzie do interakcji.

Szacunek dla praw autorskich w kodzie źródłowym

Kluczowym wyróżnikiem GRAI na tle konkurencji jest podejście do własności intelektualnej. Zespół od początku deklaruje, że nie zamierza wdrażać rozwiązań bez zgody właścicieli praw autorskich. Firma buduje specjalną infrastrukturę – tzw. „derivatives pipeline” – która pozwala na transformację utworu w czasie rzeczywistym przy jednoczesnym zachowaniu tożsamości oryginału. To kluczowe dla wytwórni, które obawiają się utraty kontroli nad wizerunkiem swoich artystów.

Model biznesowy zakłada, że każde przekształcenie utworu wewnątrz aplikacji mogłoby generować tantiemy dla twórców. Zamiast walczyć z branżą, GRAI stara się stworzyć dla niej nowy strumień przychodów. „Chcemy zbudować system, w którym artyści będą mogli świadomie dołączyć lub zrezygnować z obecności w naszym ekosystemie” – wyjaśnia Liasun, podkreślając, że rozmowy z największymi wytwórniami i niezależnymi wydawcami są priorytetem przed pełnym przeskalowaniem platformy.

Laboratorium w Polsce

Zespół GRAI, który po sprzedaży swojego poprzedniego biznesu Pinterestowi osiadł w Polsce, traktuje obecne aplikacje na iOS i Androida jako poligon doświadczalny. Zbierane dane mają odpowiedzieć na pytanie: czego tak naprawdę chcą słuchacze, gdy da się im do ręki zaawansowane narzędzia edycyjne? Sukces startupu zależy od tego, czy uda im się przekonać użytkowników, że wspólna zabawa cudzym hitem jest ciekawsza niż generowanie własnego, nikomu niepotrzebnego utworu za pomocą jednego kliknięcia.