Prawo

Elon Musk przegrywa batalię o miliardy: Błyskawiczny wyrok w sprawie przeciwko OpenAI

Ława przysięgłych w Oakland potrzebowała zaledwie dwóch godzin, aby wysłać rzekome roszczenia Elona Muska do kosza. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers, zatwierdzając werdykt, nie kryła sceptycyzmu wobec argumentacji miliardera. Spór, który miał być batalią o duszę sztucznej inteligencji, zakończył się twardym lądowaniem dla właściciela X.

Pieniądze na AI czy na Marsa?

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie właśnie teraz? To nie był tylko proces o złamanie statutu fundacji. To brutalna walka o dominację na rynku, którego wartość wycenia się dziś na kwoty od 500 miliardów do nawet biliona dolarów. Wynik procesu uwalnia OpenAI od cienia gigantycznego odszkodowania i otwiera drogę do potencjalnego debiutu giełdowego, podczas gdy Musk musi szukać innych źródeł finansowania dla swojego konkurencyjnego xAI.

U podstaw pozwu leżało oskarżenie o sprzeniewierzenie się misji open-source. Musk utrzymywał, że Sam Altman i Greg Brockman oddali kontrolę nad technologią Microsoftowi, tworząc zamknięty, nastawiony na zysk podmiot. W pozwie domagał się astronomicznej kwoty 134 miliardów dolarów – którą zespół prawny miliardera nazwał „bezprawnymi korzyściami”. W pewnym momencie roszczenia podskoczyły nawet do 150 miliardów dolarów.

Wizerunkowy rykoszet

Strategia obrony OpenAI obnażyla hipokryzję powoda. Zeznania Grega Brockmana ujawniły, że Musk w 2018 roku sam dążył do przejęcia pełnej kontroli nad firmą. Co więcej, miliarder miał sugerować, że startup mógłby pozyskać 80 miliardów dolarów na budowę samowystarczalnego miasta na Marsie. Brockman przyznał w sądzie, że jego udziały w OpenAI są obecnie warte niemal 30 miliardów dolarów, co tylko podsycało narrację o finansowej motywacji pozwu.

Prawnicy OpenAI skutecznie wykazali, że Musk wycofał się z projektu i zaprzestał dofinansowania (wczeřniej zainwestował 38 mln dolarów) dopiero wtedy, gdy nie dostał większořciowego pakietu udziałów. To postawiło pod znakiem zapytania jego rolę jako altruistycznego strażnika etyki AI.

Co dalej z wizją Muska?

Mimo dotkliwej porażki i oddalenia zarzutów również wobec Microsoftu, mecenas Steven Molo zapowiedział rozważenie apelacji. Jednak w kuluarach Doliny Krzemowej mówi się jasno: Musk próbował spowolnić konkurenta, podczas gdy sam rozwija bota Grok. Na ten moment werdykt z Oakland to potężny cios w narrację miliardera, który z twórcy potęgi OpenAI stał się jej najbardziej zaciekłym, a teraz także pokonanym, wrogiem.