Prawo

Wojna o definicje: Britannica i Merriam-Webster pozywają OpenAI za kradzież treści

OpenAI, lider w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji, stanął przed kolejnym poważnym wyzwaniem prawnym. Tym razem pozew złożył koncern Britannica, będący właścicielem nie tylko legendarnej encyklopedii, lecz także prestiżowego wydawnictwa Merriam-Webster. Twórcy ChatGPT zostali oskarżeni o „masowe naruszenie praw autorskich” poprzez nieautoryzowane wykorzystanie blisko 100 tysięcy artykułów online do szkolenia swoich wielkich modeli językowych (LLM).

Systemowe pomniejszanie wartości

Sprawa ma jednak znacznie szerszy wymiar niż samo „karmienie” algorytmów treścią. Britannica w swojej skardze podkreśla, że ChatGPT nie tylko kopiuje fragmenty artykułów niemal dosłownie, ale również aktywnie wykorzystuje je w procesie RAG (retrieval augmented generation). Mechanizm ten pozwala sztucznej inteligencji przeszukiwać bazę wydawcy w czasie rzeczywistym, aby podawać użytkownikom aktualne fakty. Zdaniem powodów takie działanie tworzy produkt bezpośrednio konkurujący z oryginalnym źródłem, co w konsekwencji odcina wydawców od przychodów i zagraża ich egzystencji na cyfrowym rynku.

Halucynacje pod egidą prestiżu

Interesującym i nowym wątkiem w sporze jest przywołanie amerykańskiej ustawy Lanham Act, dotyczącej znaków towarowych. Britannica twierdzi, że OpenAI narusza prawo, gdy ChatGPT generuje fałszywe informacje – tzw. halucynacje – i błędnie przypisuje ich autorstwo wydawcy. To zjawisko nie tylko wprowadza użytkowników w błąd, lecz bezpośrednio uderza w wiarygodność, która przez dekady była fundamentem marki Britannica i Merriam-Webster. Wydawca alarmuje, że takie praktyki zagrażają publicznemu dostępowi do rzetelnej wiedzy.

Kruchy fundament precedensów

Choć OpenAI milczy w tej sprawie, batalia wpisuje się w szerszy trend starć między gigantami technologicznymi a światem mediów. Britannica dołącza do „The New York Times” oraz grupy Ziff Davis w walce o odszkodowania za eksploatację własności intelektualnej. Sytuacja prawna pozostaje jednak niejasna. Choć sędzia William Alsup w procesie przeciwko Anthropic uznał samo wykorzystanie danych za „transformacyjne”, sprawa zakończyła się gigantyczną ugodą ze względu na nielegalne pozyskanie milionów książek bez opłaty.

Dla OpenAI i całego sektora AI wynik tego sporu może zdefiniować, czy internetowe zasoby wiedzy pozostaną darmowym poligonem dla algorytmów, czy też ich właściciele zdołają wyegzekwować model licencjonowania, który uratuje profesjonalne dziennikarstwo przed technologicznym kanibalizmem.