Berkeley Law stawia opór. Prestiżowa uczelnia zakazuje sztucznej inteligencji
Zamiast ułatwiać sobie życie algorytmami, 1 120 studentów UC Berkeley Law będzie musiało polegać wyłącznie na własnych głowach. Od lata 2026 roku jedna z najważniejszych uczelni prawniczych na świecie wprowadza radykalne obostrzenia, które uderzają w modny trend automatyzacji nauki. Decyzja ta zapada w czasie, gdy Europa wdraża rygorystyczny AI Act, a branża prawnicza zmaga się z falą zmyślonych cytatów generowanych przez modele językowe.
Dlaczego to ważne teraz
Ruch Berkeley to nie tylko wewnętrzna sprawa kampusu, ale sygnał dla całego rynku. W obliczu unijnych regulacji wprowadzających obowiązek tzw. AI literacy oraz zakazów dotyczących scoringu społecznego czy biometrii, prestiżowa uczelnia przypomina o fundamencie: technologia nie zastąpi odpowiedzialności. Jak zauważył Bob Egelko na łamach San Francisco Chronicle, sztuczna inteligencja, stająca się powoli „koszmarem dla zawodów prawniczych”, zostaje właśnie wyrzucona poza nawias akademickiej codzienności.
Koniec z cyfrowym wsparciem przy pisaniu
Nowa polityka uczelni praktycznie eliminuje asystę AI w procesie tworzenia prac zaliczeniowych. Zakaz jest totalny. Obejmuje nie tylko bezpośrednie generowanie tekstów, ale również etapy wstępne: burze mózgów, tworzenie konspektów, redakcję, a nawet korektę językową czy tłumaczenia. Egzaminy pozostaną strefą całkowicie wolną od algorytmów. Władze Berkeley argumentują, że zanim prawnik zacznie optymalizować swoją pracę technologią, musi najpierw wykształcić zdolność krytycznego myślenia i samodzielnej analizy. Według oficjalnego komunikatu uczelni, stosowanie AI będzie zakazane przy wszelkiego rodzaju zadaniach pisemnych pod groźbą postępowań dyscyplinarnych, identycznych jak w przypadku klasycznego oszustwa.
Badania tak, ale na własną odpowiedzialność
Jedynym obszarem, w którym studenci będą mogli posiłkować się narzędziami, pozostaje research, czyli przeszukiwanie baz aktów prawnych i orzecznictwa. Tutaj jednak pojawia się twardy warunek: pełna odpowiedzialność karna i dyscyplinarna za merytoryczną zawartość. Każdy błąd faktograficzny czy zmyślony cytat będzie traktowany jako dowód na nadużycie technologii i naruszenie zasad etyki. Prawnicy nie mogą zasłaniać się halucynacjami modelu. Co ciekawe, szkoła nie zamyka się na AI całkowicie – równolegle uruchamia specjalistyczny program LL.M. dedykowany prawu i technologii, gdzie studenci będą uczyć się m.in. jak etycznie wykorzystywać te narzędzia w praktyce. Jednak na bazowych kursach prawo ma pozostać domeną ludzkiego intelektu, a nie sprawnie wpisanych promptów.
