Chiny topią serwery w oceanie. Pod Szanghajem ruszyło pierwsze podwodne centrum danych AI

Branża technologiczna stanęła pod ścianą w kwestii termoregulacji potężnych klastrów obliczeniowych. Podczas gdy tradycyjne serwerownie na lądzie wymagają gigantycznych nakładów energii na systemy klimatyzacji, Chiny zdecydowały się na radykalny krok. U wybrzeży Szanghaju, 10 metrów pod lustrem wody, oficjalnie rozpoczęło pracę pierwsze na świecie komercyjne podwodne centrum danych (UDC), dedykowane obsłudze sztucznej inteligencji, sieci 5G oraz analityce Big Data.

Uruchomienie obiektu o mocy 24 MW w rejonie Lingang zbiega się z gwałtownym apetytem modeli językowych na prąd. Eksperyment ma udowodnić, że serwerownie nie muszą być energetyczną czarną dziurą. Chiny narzuciły nowoczesnym obiektom surowe normy efektywności (maksymalny PUE na poziomie 1,25), co zmusza firmy do szukania drastycznych optymalizacji. Podwodne kontenery pozwalają zejść z tym wskaźnikiem poniżej 1,15, co przy obecnej presji regulacyjnej na ograniczenie emisji CO2 staje się kluczowym argumentem biznesowym.

Przekuć chłód oceanu w oszczędności

Inwestycja o wartości około 235 milionów dolarów to nie tylko pokaz inżynieryjnej siły, ale przede wszystkim bezwzględna walka o marżę. Kluczem do sukcesu jest wykorzystanie naturalnego radiatora, jakim jest woda morska. Yang Ye, wiceprezes firmy Highlander, postawił sprawę jasno: „Podwodne obiekty mogą zmniejszyć zużycie energii na chłodzenie nawet o 90 proc.” względem tradycyjnych hal na lądzie. Dzięki temu wyeliminowano mechaniczne systemy chłodzenia, które zazwyczaj generują najwyższe koszty operacyjne.

Prąd prosto z wiatru

Obiekt mieszczący blisko 2 000 serwerów został połączony z morskimi farmami wiatrowymi. To konkretne rozwiązanie: według danych operatora ponad 95 proc. energii elektrycznej dla całego kompleksu pochodzi z OZE. Taka konfiguracja rozwiązuje jeden z najbardziej palących problemów nowoczesnej infrastruktury cyfrowej – kwestię śladu węglowego i fizycznego miejsca. Zamiast zajmować cenne grunty rolne czy budowlane i obciążać lokalne sieci miejskie, procesory NVIDIA i ich odpowiedniki trafiają tam, gdzie warunki do pracy są optymalne i darmowe.

Podwodne pułapki

Mimo sukcesu jesiennego zanurzenia modułów, technologia podwodna niesie ryzyka, których operatorzy naziemni nie muszą brać pod uwagę. Agresywne środowisko korozyjne wody słonej i ogromne ciśnienie wymuszają stosowanie hermetycznych kapsuł. Największą niewiadomą pozostaje jednak serwisowanie. Jakakolwiek awaria hardware’u pod wodą to logistyczny koszmar – wymiana procesora czy dysku wymaga zaangażowania specjalistycznego sprzętu, co trwa znacznie dłużej niż szybka wizyta technika w klimatyzowanej hali. Jednak w obliczu zapotrzebowania na moc obliczeniową dla AI, chiński projekt wydaje się racjonalniejszą alternatywą niż fantastyczne wizje wysyłania serwerów na orbitę.