Efekt Czerwonej Królowej: dlaczego Big Tech nie może przestać wydawać na AI
Wielcy gracze chmurowi znaleźli się w sytuacji, w której zatrzymanie wydatków wygląda na większe ryzyko niż ich dalsze zwiększanie. Jak opisuje Barchart, Amazon, Microsoft, Alphabet i Meta wciąż inwestują w centra danych, układy scalone i resztę infrastruktury AI, mimo że analitycy i inwestorzy coraz częściej pytają, czy to się opłaci.
Zjawisko ma już nazwę. Henry Huang z GF Securities mówi o „AI Red Queen Effect”, odwołując się do „Po drugiej stronie lustra” Lewisa Carrolla. Czerwona Królowa tłumaczy tam Alicji, że trzeba biec z całych sił, żeby zostać w tym samym miejscu, a żeby dokądś dotrzeć, trzeba biec dwa razy szybciej. Według Huanga hiperskalerzy są bardziej skłonni zaryzykować nadmierne wydatki niż utratę pozycji.
Szefowie firm tego nie ukrywają
Andy Jassy w kwietniowym liście do akcjonariuszy, broniąc planu inwestycyjnego Amazona, napisał: „Nie zamierzamy być w tym konserwatywni”. Mark Zuckerberg przyznał we wrześniu 2025 roku, że bańka AI jest możliwa, ale uznał, że bardziej obawia się przegapienia szansy na przewodzenie kolejnej generacji technologii. „Jeśli przepalimy kilkaset miliardów dolarów, będzie to oczywiście bardzo niefortunne” – mówił. Satya Nadella na marcowej konferencji Morgan Stanley przekonywał z kolei, że ulepszenia w oprogramowaniu, lepsze wykorzystanie sprzętu i zróżnicowana baza klientów pozwolą Microsoftowi osiągnąć atrakcyjne zwroty.
Alphabet planuje w tym roku wydać 200 mld dolarów, czyli dwa razy więcej niż w 2025 roku. Amin Vahdat, odpowiedzialny w Google za infrastrukturę, powiedział w listopadzie, że konkurencja w infrastrukturze AI jest „najważniejszą, a zarazem najdroższą częścią wyścigu AI”.
Presja klientów i konkurencji
Mechanizm jest prosty. Amazon, Microsoft i Alphabet prowadzą największe biznesy chmurowe na świecie, a ich klienci potrzebują dostępu do coraz mocniejszych systemów AI, które wymagają ogromnych mocy obliczeniowych. Jeśli Microsoft nie zapewni wystarczającej pojemności, klienci mogą przejść do Amazona lub Google’a. Meta nie sprzedaje chmury na podobną skalę, ale inwestuje w modele i produkty AI, które mogą zdecydować o przyszłości jej reklam i mediów społecznościowych.
Huang prognozuje, że nakłady inwestycyjne pięciu największych amerykańskich dostawców chmury wzrosną w 2026 roku o 85%, w 2027 o kolejne 53%, a w 2028 o 20%. GF Securities spodziewa się, że hiperskalerzy zachowają zdrowe bilanse. Samo posiadanie pieniędzy na dalsze wydatki nie oznacza jednak, że każda inwestycja przyniesie atrakcyjny zysk.
Pierwsze wyniki i pierwsze rysy
Barchart wskazuje, że są już oznaki, iż wydatki przynoszą efekty. Przychody AWS w drugim kwartale wyniosły 42,23 mld dolarów, a Microsoft pokazał, że usługi AI napędzają wzrost Azure. Jednocześnie centra danych kosztują dużo i muszą wygenerować dość przychodów, by pokryć koszty budowy i utrzymania, a układy AI szybko się starzeją, gdy pojawia się nowszy sprzęt. Jeśli wszyscy zbudują moce szybciej, niż klienci zdołają je opłacalnie wykorzystać, część inwestycji może rozczarować. Autor tekstu kończy uwagą, że najważniejsza może być nie kwota wydana na AI, lecz zysk, jaki z niej wyniknie.
Dane z innych źródeł pokazują skalę tego ryzyka. Allianz w marcowej analizie szacował, że intensywność nakładów inwestycyjnych może dojść do około 34% przychodów, wobec około 15% w szczycie bańki internetowej. Według TechCrunch Alphabet miał w trzecim kwartale ujemny wolny przepływ pieniężny (9,1 mld dolarów) przy kwartalnym capexie 51,4 mld dolarów. Microsoft przy capexie 45,2 mld dolarów utrzymał dodatni przepływ na poziomie 18,6 mld dolarów. Fortune szacuje łączne tegoroczne wydatki największych graczy nawet na 828 mld dolarów.
O możliwych granicach takiego finansowania pisaliśmy w czerwcu: hiperskalerzy inwestują w tempie 70% rocznie, a ich wpływy rosną trzykrotnie wolniej. Zdaniem analityków część firm mogła już w tym roku przestać pokrywać rozwój AI wyłącznie z własnych zysków.
