Bitcoin oddaje pole sztucznej inteligencji. Czy krypto staje się nudne?
Bitcoin walczy o tlen w okolicach 61-63 tysięcy dolarów, ale zamiast spektakularnych rajdów, funduje inwestorom męczący boczniak. Powód jest prozaiczny: uwaga rynku przesunęła się gdzie indziej. Podczas gdy w 2026 roku kurs oscyluje wokół 63 392 USD, kapitał, który wcześniej pompował krypto, teraz karmi nienasycony sektor AI.
Dlaczego to ważne właśnie teraz? Jesteśmy świadkami rzadkiego zjawiska, w którym korelacja Bitcoina z gigantami technologicznymi takimi jak Nvidia czy Alphabet osiągnęła ekstremalne poziomy. Zmienny apetyt na ryzyko sprawia, że kapitał detaliczny i spekulacyjny masowo ucieka z krypto do spółek zajmujących się sztuczną inteligencją, co bezpośrednio dusi krótkoterminowy impet Bitcoina.
Kapitał znalazł nową zabawkę
Najnowsze dane z raportu firmy Bernstein nie pozostawiają złudzeń. Inwestorzy detaliczni, tradycyjnie napędzający najbardziej agresywne wzrosty, po prostu zmienili front. Liczby są brutalne: napływ środków do kryptowalutowych funduszy ETF i giełdowych skarbców spadł z 60 mld dolarów w ubiegłym roku do zaledwie 12 mld dolarów w obecnym. Co więcej, tylko w ciągu jednego tygodnia amerykańskie spot ETF-y zanotowały odpływy przekraczające 1,3 mld dolarów, co pokazuje skalę odwrotu.
Analiza rynku w Rzeczpospolitej wskazuje na głębszy problem z płynnością. W krótkim czasie z rynku wyparowało ponad 1,7 mld USD w długich pozycjach. Jak zauważa ekspert o nazwisku Bartoszek na łamach dziennika: „Obserwujemy klasyczną ucieczkę od ryzyka. Bitcoin zachowuje się dziś jak lewarowany indeks Nasdaq”. To sprawia, że krypto przestaje być niezależną przystanią, a staje się zakładnikiem kondycji Doliny Krzemowej.
Instytucje zamiast emocji
Paradoksalnie, obecna słabość może być dowodem na fundamentalną zmianę natury Bitcoina. Rynek przestał reagować histerycznie na tweety celebrytów, bo stery przejęły giganty pokroju MicroStrategy oraz duże fundusze emerytalne. Eksperci sugerują, że obecna stagnacja to po prostu proces dojrzewania aktywa. Choć Bitcoin pierwszy raz od lat przekroczył barierę 60 tys. USD już w lutym 2024, to dzisiejsze utrzymywanie się powyżej tej granicy odbywa się w zupełnie innej strukturze własności.
Dla górników sytuacja jest jednak mniej różowa. Przy spadających cenach i wysokich kosztach energii, wydobycie staje się balansowaniem na granicy opłacalności. To wymusza na nich sprzedaż zapasów, co tylko pogłębia presję podażową. Zamiast rewolucji, mamy więc powolną ewolucję w stronę przewidywalnego, instytucjonalnego narzędzia do przechowywania wartości, które coraz bardziej przypomina tradycyjne aktywa finansowe niż cyfrowy bunt.
