Atak LLMShare: Hakerzy przejmują domeny ChatGPT i Claude, by infekować użytkowników
Wchodzisz na chatgpt.com po kliknięciu w sponsorowany wynik wyszukiwania. Adres się zgadza, certyfikat SSL jest zielony, a strona wygląda dokładnie tak, jak powinna. Nagle widzisz komunikat o przeciążeniu serwerów i sugestię pobrania aplikacji desktopowej, by kontynuować pracę. Robisz to bez wahania, ufając marce OpenAI. Właśnie zainstalowałeś malware. To nie jest scenariusz z futurystycznego thrillera, ale opis kampanii LLMShare, która uderzyła w 2026 roku.
Dlaczego to ważne teraz? Przestępcy przestali budować prymitywne fałszywki pod adresami typu „chat-gpit.net”. Zamiast tego wstrzykują złośliwy kod bezpośrednio w prawdziwe domeny ChatGPT i Claude, wykorzystując mechanizmy udostępniania rozmów. Skala jest masowa – tylko między listopadem 2025 a styczniem 2026 na platformie Anthropic powstało ponad 24 tysiące fałszywych kont, które wygenerowały 16 milionów interakcji, służących często do automatyzacji ataków.
Architektura podstępu: Od konwersacji do infekcji
Systemy bezpieczeństwa bazują na reputacji. Peter Cohen z Push Security ostrzega: – Hakerzy ukrywają złośliwe oprogramowanie wewnątrz prawdziwych stron ChatGPT i Claude. To nie są podobne domeny. To autentyczna infrastruktura użyta jako narzędzie ataku. Ofiara, trafiając na profesjonalnie spreparowaną rozmowę, dostaje instrukcję wklejenia w terminalu komendy curl, co inicjuje pobranie infostealera AMOS na macOS.
Ewolucja techniki LLMShare poszła jednak dalej. Dzisiejsze ataki potrafią wyrenderować fałszywą witrynę wewnątrz oryginalnej domeny OpenAI za pomocą funkcji generowania kodu. Gdy użytkownik widzi komunikat o awarii, nie wie, że patrzy na warstwę wstrzykniętego kodu. Niektóre instalatory działają niezwykle przebiegle: uruchamiają prawdziwą aplikację AI w tle, aby ukryć moment infekcji systemu przez trojana.
Kamuflaż przed systemami skanującymi
To, co wyróżnia LLMShare, to zastosowanie renderowania warunkowego. System oszustów potrafi odróżnić żywego człowieka od algorytmu skanującego. Gdy na stronę wchodzi bot bezpieczeństwa, zostaje przekierowany na neutralną witrynę firmy AR/VR. Prawdziwy użytkownik otrzymuje natomiast instalator Odyssey Stealer. Złośliwe oprogramowanie przed atakiem sprawdza klucze rejestru i weryfikuje, czy nie pracuje w środowisku wirtualnym, co pozwala mu unikać wykrycia przez długie tygodnie.
Systemowy problem zaufanej infrastruktury
Modele AI nie są już tylko celem, ale i narzędziem. Eksperci przypominają incydent z początku 2026 roku, gdy haker wykorzystał Claude’a jako „atakującego” i ChatGPT jako „konsultanta”, co pozwoliło na kradzież 150 GB danych z meksykańskich instytucji rządowych. Anthropic otwarcie przyznaje w raportach, że ich technologia bywa wykorzystywana do generowania kodu ułatwiającego włamania.
Hakerzy nie potrzebują już własnych serwerów do phishingu. Wolą wysyłać maile i hostować malware tam, gdzie filtry SPF czy DMARC ich nie tkną – na infrastrukturze Amazon, Google czy Microsoftu. W obliczu zacieranis się granicy między usługą a wstrzykniętym kodem, tradycyjna czujność przestaje wystarczać. Kluczem staje się analiza kontekstowa działań wykonywanych nawet wewnątrz najbardziej zaufanych domen.
