Agenci AI

Japoński sojusz biliona parametrów: Nadchodzi era fizycznej AI

Koniec z czatami, czas na stal

Japonia przestała ścigać się z OpenAI na polu lingwistycznej gimnastyki. Podczas gdy Dolina Krzemowa spala miliardy na wypracowanie coraz bardziej uprzejmych chatbotów, Tokio właśnie postawiło wszystko na jedną kartę: fizyczną AI (Physical AI). Nowo powstała spółka, w skład której wchodzą giganci tacy jak SoftBank, NEC, Honda i Sony, ma jeden cel – stworzyć model o skali biliona parametrów, który nie będzie pisał e-maili, lecz sterował ramionami robotów i autonomicznymi pojazdami.

To asymetryczna odpowiedź na dominację USA. Japonia wykorzystuje swoje dziedzictwo przemysłowe, aby przenieść inteligencję z serwerowni bezpośrednio na hale fabryczne.

Sojusz starej i nowej gospodarki

Skład inwestorski pokazuje, że nie mamy do czynienia z kolejnym zwinnym startupem, lecz z narodową mobilizacją. Obok technologicznych tuzów w projekcie partycypują:

  • Nippon Steel i Kobe Steel – dostarczające surową moc przemysłową.
  • MUFG oraz Sumitomo Mitsui – gwarantujące płynność finansową.
  • Preferred Networks – dostarczające unikalne kompetencje inżynieryjne.

Na czele operacji stanął menadżer z SoftBanku, a zespół tworzy obecnie 100 elitarnych inżynierów AI. To uderzenie w sam środek tzw. deficytu cyfrowego, przez który japońskie firmy latami płaciły gigantom z Mountain View i Redmond za dostęp do technologii, oddając przy okazji swoje najcenniejsze dane.

Suwerenność za bilion jenów

Paliwem dla tego silnika są publiczne fundusze. Agencja NEDO zarezerwowała około 6,28 miliarda dolarów na wsparcie AI do 2026 roku. Pieniądze te mają posłużyć budowie lokalnych stosów technologicznych, które zostaną w Japonii. To ironiczny zwrot akcji ze strony Masayoshiego Sona – ten sam SoftBank, który wpompował fortunę w OpenAI po drugiej stronie oceanu, teraz buduje fortecę mającą uniezależnić Azję od amerykańskiego oprogramowania.

Pragmatyzm kontra halucynacje

Modele fizyczne różnią się od dużych modeli językowych (LLM) tym, że nie mogą się mylić. Halucynacja w kodzie bota to zabawny błąd; halucynacja w sterowniku Hondy jadącej autostradą to katastrofa. Dlatego japoński gigant celuje w systemy, które postrzegają i działają, a nie tylko odpowiadają na prompty.

Stawka jest ogromna, ponieważ pole walki o fizyczną AI gęstnieje – Tesla szkoli swoje roboty humanoidalne, a chińskie plany strategiczne zakładają totalną automatyzację gospodarki do końca dekady.

Horyzont 2030

Zegar już tyka. Pierwsze komercyjne zastosowania nowego modelu mają trafić na rynek w 2030 roku. Jeśli plan się powiedzie, Japonia przeskoczy etap „zadawania pytań maszynom” i od razu przejdzie do etapu, w którym maszyny rozumieją fizyczną rzeczywistość lepiej niż my sami. To ryzykowny, niezwykle kosztowny hazard, ale w świecie, w którym dane stają się nową amunicją, Japonia właśnie zaczęła budować własną fabrykę pocisków.