Praca

Krzemowa blokada w DeepMind. Dlaczego czołowi badacze AI porzucają Google?

Zamiast projektować przyszłość, badacze w Google DeepMind coraz częściej składają wypowiedzenia. To, co dzieje się wewnątrz londyńskiego laboratorium, to nie jest już tylko zwykła rotacja kadr, lecz systemowy odpływ talentów, który w 2026 roku przybrał na sile. Gigant, który miał zdominować wyścig o sztuczną inteligencję, zaczyna dusić własne zaplecze naukowe biurokracją i brakiem dostępu do niezbędnej mocy obliczeniowej.

Sytuacja jest istotna, ponieważ pokazuje pęknięcia w strategii Alphabetu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 16 byłych pracowników DeepMind założyło własne firmy — to ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Badacze uciekają nie tylko przed korporacyjnym marazmem, ale też w poszukiwaniu elastyczności, której Google, mimo miliardowych inwestycji, nie potrafi im zapewnić.

Kluczowym punktem zapalnym jest dostęp do jednostek TPU (Tensor Processing Units). Choć Google dysponuje potężnym zapleczem technologicznym, wewnętrzne zespoły muszą konkurować o moc obliczeniową z klientami zewnętrznymi. Google Cloud chętnie sprzedaje dostęp do tych samych procesorów bezpośrednim konkurentom, jak Anthropic. Jak zauważa Los Angeles Times, moc obliczeniowa stała się tak pożądana, że o dostęp do niej walczą nawet wewnętrzni badacze AI firmy.

Przerwa w nauce, bo Gemini musi trenować

Frustracja narasta, gdy nauka przegrywa z doraźnym produktem. W 2024 roku potężny trening modelu Gemini spowodował wstrzymanie części projektów badawczych na cały kwartał. Dla inżynierów, od których oczekuje się przełomów w morderczym tempie, sytuacja, w której własna firma blokuje ich prace, by obsłużyć płacącego klienta chmurowego, jest nie do przyjęcia. Fortune kwituje to krótko: korporacja stała się zbyt ociężała i – jak to określono – „obciążona własnym rozmiarem”.

Problemy sięgają jednak głębiej niż sam krzem. Demis Hassabis, współtwórca i twarz DeepMind, około roku temu wycofał się z bieżącego zarządzania operacyjnego, przekazując stery Korayowi Kavukcuoglu. Hassabis, postrzegający siebie jako naukowego wizjonera, uznał menedżerską rutynę za nużącą. Ta zmiana, w połączeniu z planowaniem zasobów rewidowanym w ostatniej chwili, sprawia, że Google traci dystans do zwinniejszych startupów.

Ucieczka po udziały

Ironię podkreśla fakt, że Google Cloud ogłosiło warte 100 milionów dolarów partnerstwo z nowym laboratorium Mirendil, udostępniając mu klastry GPU i TPU. Podczas gdy zewnętrzni gracze zyskują priorytet, pracownicy wewnątrz struktur Alphabetu patrzą z zazdrością na konkurencję. Startupy AI przyciągają ich ofertami typu pre-IPO equity – formą udziałów, których Google, będąc spółką giełdową o ugruntowanej pozycji, nie jest w stanie skopiować w tak atrakcyjnej skali. Dla wielu ekspertów wybór stał się prosty: albo walka z biurokracją w Mountain View, albo budowanie własnego biznesu na zewnątrz.