PrawoVideo

Warner Bros. oskarża ByteDance o celowe trenowanie AI na filmowych hitach

Konflikt na linii Hollywood – firmy technologiczne wchodzi w nową, ostrzejszą fazę. Warner Bros. oficjalnie zarzuciło właścicielowi TikToka, firmie ByteDance, jawne naruszenie praw autorskich poprzez ich nowe narzędzie do generowania wideo, Seedance 2.0. We wtorek studio wystosowało formalne pismo do Johna Rogovina, obecnego dyrektora prawnego ByteDance, który – co dodaje sprawie pikanterii – w przeszłości reprezentował interesy właśnie Warner Bros.

Oś sporu stanowi łatwość, z jaką użytkownicy Seedance tworzą fotorealistyczne materiały wideo wykorzystujące ikony popkultury: Supermana, Batmana, postacie z „Gry o Tron”, „Harry’ego Pottera” czy „Władcy Pierścieni”. Stanowisko Warnera różni się jednak od typowych pozwów o naruszenie praw autorskich. Studio kategorycznie podkreśla, że winy nie ponoszą internauci wpisujący komendy (prompty), lecz sama architektura modelu. Prawnicy wytwórni argumentują, że obecność tych konkretnych postaci w systemie nie jest anomalią, ale rezultatem celowego działania inżynierów ByteDance, którzy „wgrali” chronione wizerunki w sam rdzeń modelu.

Warner Bros. dołącza tym samym do Disneya i Paramountu, które już wcześniej wysyłały do chińskiego giganta pisma typu cease-and-desist. W odpowiedzi na rosnącą presję ze strony największych graczy branży filmowej, ByteDance zapowiedziało wdrożenie dodatkowych zabezpieczeń. Dla Warner Bros. jest to jednak działanie spóźnione i niewystarczające. Studio wskazuje, że techniczne filtry chroniące własność intelektualną są łatwe do implementacji i powinny stanowić fundament systemu jeszcze przed jego publiczną premierą, a nie być dodawane w panice po interwencji prawnej.

Sytuacja z Seedance 2.0 wpisuje się w szerszy, niepokojący schemat działania firm rozwijających sztuczną inteligencję. Podobny modus operandi obserwujemy w przypadku OpenAI czy Midjourney. Strategia polegająca na wypuszczaniu niedopracowanych prawnie modeli i łataniu dziur w zabezpieczeniach dopiero po wykryciu naruszeń staje się branżowym standardem. Przenosi to ciężar monitorowania i ochrony własności intelektualnej na twórców, zamiast wymuszać odpowiedzialność na podmiotach trenujących AI na cudzym dorobku.