Genesis AI stawia na pełną integrację. Strategiczne połączenie modelu GENE-26.5 z autorskim sprzętem
Powrót do fizyczności: model to nie wszystko
W sektorze robotyki opartej na fundamentowych modelach AI panuje silna konkurencja, w której gracze tacy jak Physical Intelligence czy Skild AI walczą o prymat w warstwie inteligentnego oprogramowania. Genesis AI, dysponując kapitałem zalążkowym rzędu 105 milionów dolarów, zdecydował się jednak na ryzykowne i kapitałochłonne przedsięwzięcie: budowę pełnego stosu technologicznego (full stack). Choć pierwotnym celem był sam model, zespół pod kierownictwem Zhou Xiana szybko doszedł do wniosku, że bez kontroli nad fizycznym nośnikiem ruchu potencjał algorytmów zostanie zmarnowany.
Efektem tego podejścia jest GENE-26.5 – model, który zadebiutował wraz z autorskim projektem robotycznych dłoni. W przeciwieństwie do powszechnie stosowanych w przemyśle chwytaków dwupalczastych konstrukcja Genesis naśladuje anatomię człowieka. Teofilo Gervet, prezes firmy i były naukowiec Mistral AI, podkreśla, że to właśnie antropomorficzny kształt pozwala na zbieranie danych niemal identycznych z tymi, jakie generuje ludzka ręka podczas pracy. Jest to klucz do zasypania tzw. luki ucieleśnienia (embodiment gap), która od lat stanowi wąskie gardło w uczeniu maszynowym robotów.
Od pianina po laboratorium: sprawdzian zręczności
Prezentacja możliwości systemu wykracza poza standardowe przenoszenie przedmiotów. Robot od Genesis AI radzi sobie z zadaniami wymagającymi wysokiej precyzji i koordynacji, takimi jak krojenie pomidorów, wbijanie jajek, a nawet gra na pianinie czy układanie kostki Rubika. Choć te ostatnie mogą wydawać się jedynie efektownymi pokazami, prawdziwy potencjał komercyjny Genesis upatruje w zadaniach laboratoryjnych i zaawansowanej produkcji, gdzie powtarzalność musi iść w parze z delikatnością manualną.
Rękawica, która uczy maszyny
Najciekawszym elementem strategii Genesis nie jest jednak sam robot, lecz akcesorium służące do jego trenowania – lekka rękawica naszpikowana sensorami. Ma ona pozwalać technikom laboratoryjnym czy pracownikom fabryk na rejestrowanie ich naturalnych ruchów podczas codziennej pracy bez ograniczania ich swobody. System uzupełniają nagrania wideo z perspektywy pierwszej osoby.
Ten model zbierania danych rodzi jednak pytania o etykę i przyszłość rynku pracy. Czy pracownicy będą skłonni nosić urządzenia, które de facto szkolą ich przyszłych następców? Kierownictwo Genesis AI przyznaje, że kwestia wynagrodzenia za przekazywanie „wiedzy fizycznej” oraz ostateczna zgoda pracowników na udostępnianie danych pozostają kwestiami do rozstrzygnięcia między ich klientami a zatrudnionymi. Firma zabezpiecza się jednak, tworząc własną „bibliotekę ludzkich umiejętności” opartą na milionach nagrań z internetu i symulacjach cyfrowych.
Globalne ambicje i wsparcie gigantów
Inwestycja w Genesis AI przyciągnęła nazwiska najwyższej rangi, w tym byłego CEO Google, Erica Schmidta, oraz fundusz Khosla Ventures. Zespół liczący 60 osób, podzielony między Paryż, Londyn i Kalifornię, pracuje już nad kolejnym krokiem – pełnowymiarowym robotem humanoidalnym. Zhou Xian zapowiada, że ambicją firmy nie jest budowa wyspecjalizowanych narzędzi, lecz najbardziej wszechstronnego systemu zrobotyzowanego na rynku. W świecie, gdzie dane są nową ropą, Genesis AI buduje własne rurociągi, zaczynając od czubków własnych, mechanicznych palców.
