Cannes kapituluje: AI to już nie wybór, a warunek przetrwania w kinie
Kalkulacja zamiast kontemplacji
Dwa miliony euro oszczędności i skrócenie postprodukcji z roku do trzech miesięcy. To nie są mrzonki startupowców z Doliny Krzemowej, ale chłodna matematyka Xaviera Gensa, reżysera netflixowego hitu 'Under Paris’. Podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, bastion tradycyjnego kina oficjalnie przestał pytać 'czy’ i zaczął analizować 'jak’ wdrożyć algorytmy do procesu twórczego.
Pragmatyzm wygrywa z puryzmem.
Gens przyznaje otwarcie: przy sequelu 'Under Paris 2′ nie zamierza już czekać na tradycyjne renderowanie obrazu. Skoro technologia pozwala na automatyczne nakładanie rekinów na kadry Sekwany za połowę dotychczasowej ceny, opór staje się formą finansowego samobójstwa. Branża, która wciąż nie odrobiła strat po pandemii, desperacko szuka efektywności, a analitycy Morgan Stanley wieszczą redukcję kosztów produkcji o 30% dzięki generatywnej AI.
Meta wchodzi na czerwony dywan
Obecność Mety jako oficjalnego partnera festiwalu to symboliczny koniec pewnej epoki. Oprogramowanie AI staje się standardem nawet w dokumentach o legendach muzyki, czego przykładem jest najnowsze dzieło Stevena Soderbergha o Johnie Lennonie. To już nie jest domena niskobudżetowych eksperymentów, ale narzędzie pierwszego wyboru dla klasy A.
Gdzie kończy się człowiek, a zaczyna prompt?
Organizatorzy wciąż próbują stawiać tamy, ale są one dziurawe. Choć filmy stworzone głównie przez generatywne AI nie mają szans na Złotą Palmę, granica między 'użyciem narzędzia’ a 'zastąpieniem twórcy’ staje się niebezpiecznie płynna. Dyrektor festiwalu Thierry Fremaux próbuje ratować sytuację analogią do roweru elektrycznego: aby na nim jeździć, musisz najpierw wiedzieć, jak prowadzić zwykły jednoślad.
To piękna metafora, która ignoruje fakt, że silnik robi za nas większość podjazdów.
Przemysłowy realizm w Innovation Village
Podczas gdy na głównej scenie celebruje się sztukę, w porcie jachtowym rośnie Innovation Village. Przedstawiciele Alphabet, Disneya, Nvidii i OpenAI nie przyjechali tu pić szampana – przyjechali sprzedać kinowcom nową wizję świata. Ich propozycja jest jasna: od symulowanych grup fokusowych analizujących reakcje krytyków, po cyfrowe ulepszanie dialogów.
Guillermo del Toro stara się jednak tonować nastroje, wskazując na nieuczciwe wrzucanie wszystkich algorytmów do jednego worka. Dla niego AI w postprodukcji to narzędzie, ale skrypty generowane z promptów to wciąż tabu.
Ryzyko odrzucenia
- Largo AI: przewidywanie reakcji publiczności zanim padnie pierwszy klaps.
- Respeecher: technologia głosowa, która pomogła Adrienowi Brody’emu w 'The Brutalist’.
- Efektywność: automatyzacja najbardziej żmudnych etapów montażu.
Odrzucenie AI z zasady to dzisiaj największa wada konkurencyjna. Jak zauważa Elisha Karmitz z MK2, choć każdy film w Cannes jest unikalnym prototypem, ignorowanie technologii nie sprawi, że sztuka stanie się lepsza – sprawi jedynie, że będzie droższa i wolniejsza.
Kino nie umiera, ale przestaje być rzemiosłem wyłącznie ludzkim. Albo reżyserzy nauczą się sterować algorytmem, albo algorytmy zaczną sterować budżetami, przed którymi nawet najwybitniejsi twórcy będą musieli skapitulować.
