Gen AI

Jason Furman: AI robi większość tego, czym zajmowałem się w Białym Domu. Wybrałbym maszyny zamiast 20 doktorów

Jason Furman, główny ekonomista w Białym Domu za prezydentury Baracka Obamy, a dziś współprowadzący na Harvardzie podstawowy kurs ekonomii, uruchomił w piątek serwis Econvitals. Opisuje go Axios (wersja na Yahoo). Samo narzędzie nie jest tu najważniejsze. Liczy się to, jak powstało: zajęty profesor zrobił je po godzinach, z niewielką pomocą asystentów badawczych i bardzo dużą pomocą Claude’a, a część wyników sprawdzał jeszcze Codex od OpenAI.

Według Axiosa żaden element serwisu nie jest przełomowy, ale to samo można powiedzieć o większości analiz ekonomicznych. Za darmo dostajemy tu zakres obliczeń i opracowań, który wcześniej wymagał tysięcy osobogodzin i budżetu liczonego w milionach dolarów. Przykład: analiza przemówień urzędników Fed, pokazująca, jak jastrzębi lub gołębi jest każdy z nich i jak zmieniały się jego poglądy. Takie rzeczy od lat robią ręcznie analitycy banków i firm doradczych na zlecenie płacących klientów. Serwis wysyła też e-mailowe podsumowania badań i najnowszych danych.

Prace naukowe pisane krótkim promptem

Furman pokazuje też próbki artykułów ekonomicznych napisanych w całości przez AI na podstawie krótkich poleceń. Axios ocenia, że nie zapewniłyby młodemu ekonomiście stałego zatrudnienia na uczelni (tenure), ale są zaskakująco kompetentne jak na wkład ludzkiej pracy. Na stronie eksperymentu Furman opisuje system Paperwright, uruchomiony w sierpniu 2026 r. Ma sprawdzić, jak daleko AI dojdzie w pisaniu tekstów ekonomicznych przy minimalnym udziale człowieka. Osobny opis wskazuje Claude’a jako autora tych testowych prac.

„Gdybym kierował CEA…”

Najmocniejsze są wypowiedzi samego Furmana. Jego zdaniem pod względem rzetelności faktograficznej AI jest dziś, „jeśli używane właściwie”, lepsze od każdego człowieka. Dodaje, że przy agentach AI sprawdzających fakty wyniki są w pełni wiarygodne, a gadanie o halucynacjach to według niego efekt przestarzałego lub niekompetentnego użycia. To teza jednego eksperta, którego własny projekt na tym korzysta, a Axios nie przytacza niezależnej weryfikacji.

Furman nie twierdzi jednak, że maszyny dorównują najlepszym ludziom. AI jest według niego mniej kreatywne i lepiej zastępuje rutynową analizę niż generuje przełomowe pomysły. Zaznacza przy tym, że granica tego, co uchodzi za rutynę, przesuwa się z każdą nową wersją czołowych modeli.

Potem pada wyznanie, które nadaje całości ton. Gdyby dziś kierował Radą Doradców Ekonomicznych (CEA) i miał wybierać między 20 pracownikami z doktoratami lub w trakcie doktoratu a dzisiejszymi systemami AI, wybrałby, jak mówi, „z pewnym żalem i smutkiem” systemy AI. Ludzie byliby potrzebni na spotkaniach, w kontaktach z prasą i Kongresem, ale to według niego tylko część dawnej pracy CEA. W większej części maszyny są dziś szybsze i bardziej niezawodne. Przyznaje też, że AI robi wiele z tego, co on sam, lepiej niż on, i bywa to przygnębiające.

Furman obawia się zalewu publikacji. „Każdy idiota mógłby dziś napisać 300 artykułów rocznie, byłyby poprawne i zgodne z faktami” — mówi. Ma nadzieję, że ekonomiści nie zaczną pisać więcej, tylko lepiej. Studentom, którzy chcą badać gospodarkę lub kształtować politykę, radzi szukać własnej wartości dodanej. Przepakowywanie i reinterpretowanie danych nie jest jego zdaniem niczym wyjątkowym na tle innych rzeczy, które potrafią ludzie.

Furman opisuje rozmowy z kolegami z Harvardu i think tanków w Waszyngtonie jako mieszankę ekscytacji, niepokoju i dezorientacji. Axios dodaje od siebie, że możliwości modeli wyprzedziły nasze rozumienie tego, jak je wdrażać i nadzorować.