Meta przerzuca na klientów odpowiedzialność za błędy swojej AI
Meta jednym zapisem przyznaje, że jej AI się myli, i jednocześnie zrzuca na klienta ryzyko wynikające z tych pomyłek. Chodzi o nowe warunki dla firm korzystających z narzędzi AI do celów komercyjnych. Opisał je serwis CIO.com, a później podchwycił Startup Fortune.
Według CIO w umowie stoi, że funkcje AI „mogą popełniać błędy i nie zawsze dawać trafne, kompletne lub odpowiednie wyniki”. W tym samym miejscu klienci enterprise mają być „wyłącznie odpowiedzialni i przyjmować wszelkie ryzyko” związane z takimi funkcjami i wygenerowanymi treściami.
Odszkodowania i limity
Na samym zastrzeżeniu się nie kończy. Jak podaje WION, Business AI Terms of Service wymagają od klientów zwolnienia Meta, jej spółek powiązanych, pracowników i agentów z odpowiedzialności za roszczenia, straty i koszty prawne związane z używaniem Business Agents. Obejmuje to także wynagrodzenia prawników. Jeśli więc chatbot oparty na technologii Meta poda klientowi informację naruszającą prawo reklamowe lub konsumenckie, za obronę zapłaci firma, która go wdrożyła.
Własną odpowiedzialność Meta ogranicza. Wyłącza utracone zyski i przychody oraz szkody pośrednie, szczególne, następcze, karne i przykładowe. CIO zwraca też uwagę, że odpowiedzialność obejmuje działania partnerów i wykonawców, którzy używają tych narzędzi w imieniu klienta. Ryzyko sięga więc dalej w łańcuchu dostawców, niż zwykle zakładają działy zakupów.
Spór o skanowanie i odpowiedzialność za AI
Aktualizacja budzi sprzeciw nie tylko z powodu AI. Wydawcy i reklamodawcy wzywali regulatorów w UE i Wielkiej Brytanii do wstrzymania nowych warunków. Według relacji z 22 października uważają, że dają one Meta „nieograniczone prawo” do używania ich treści w usługach AI. Kontrowersje dotyczą również skanowania stron firmowych i trenowania modeli.
Meta powiedziała CIO.com, że przemyśliwuje tę część. Jej przedstawiciel twierdził, że język o crawlowaniu dotyczył wyłącznie reklam. Według Startup Fortune zapis o przeniesieniu odpowiedzialności za AI nie doczekał się żadnego takiego wycofania.
Źródło podaje jako datę wejścia w życie 30 października 2026. Tymczasem, jak pisze Reuters, 23 października Meta przesunęła termin dla zaktualizowanych Commercial Terms i Self-Serve Ad Terms na 20 listopada. Rzecznik firmy tłumaczył, że chodzi o danie „więcej czasu na wyjaśnienie partnerom i interesariuszom, co się zmienia, a co nie”. Zmiana terminu nie oznacza zmiany treści, a o wycofaniu zapisów o odpowiedzialności nic nie wiadomo.
Jak robią to inni
Startup Fortune zestawia podejście Meta z konkurencją. Umowy OpenAI dla firm i API zawierają zobowiązanie do pokrycia roszczeń, że użycie wygenerowanych treści narusza cudzą własność intelektualną. Obowiązuje ono z kilkoma wyjątkami, na przykład po wyłączeniu zabezpieczeń lub połączeniu wyników z produktami spoza OpenAI. Szczegóły są w warunkach usługi API. Anthropic, według tego samego źródła, domyślnie nie trenuje na danych klientów API i oferuje umowy enterprise z negocjowanymi warunkami zamiast jednego modelu dla wszystkich.
Autor Startup Fortune nie uważa Meta za wyjątkowo nieodpowiedzialną. Zwraca uwagę, że w całej branży dostawcy przerzucają na klientów koszty halucynacji. Różnica polega jednak na tym, że jedna firma bierze na siebie określoną kategorię ryzyka, a druga zostawia klienta z niemal całym.
Tekst zwraca też uwagę na startupy budujące na Llamie. Licencja modelu wyłącza gwarancje jakości, przydatności i działania, więc darmowe i otwarte wagi nie dają żadnej ochrony, jeśli model zawiedzie na produkcji. Nowa umowa dla firm tylko ten brak zabezpieczenia zapisuje wprost.
