Prawo

Minnesota uderza w twórców deepfake’ów. Koniec bezkarności platform AI?

Minnesota właśnie położyła kres prawnemu rozmywaniu odpowiedzialności za AI. Senat stanowy, stosunkiem głosów 65-0, przyjął ustawę House File 1606, która uderza nie w pojedynczych anonimowych użytkowników, ale w same fundamenty biznesu generatywnej sztucznej inteligencji.

Koniec bezpiecznej przystani dla dostawców

Jeśli gubernator Tim Walz podpisze dokument, od 1 sierpnia każda platforma, aplikacja lub usługa internetowa oferująca narzędzia typu „nudification” (rozebranie) stanie się celem dla prokuratora generalnego. Przepisy są bezlitosne: zakazują nie tylko tworzenia realistycznych, nagich obrazów osób bez ich zgody, ale również promowania i reklamowania takich funkcjonalności.

To uderzenie w model biznesowy, który do tej pory żerował na braku precyzyjnych regulacji.

Odszkodowania z potrójną siłą

Ustawa wprowadza asymetryczną przewagę prawną dla ofiar. Osoba, której wizerunek został wykorzystany w generatywnym deepfake’u, może ubiegać się o odszkodowanie obejmujące cierpienie psychiczne, a sądy zyskały uprawnienie do zasądzania trzykrotności realnych szkód oraz pokrycia kosztów adwokackich przez sprawcę. To drastyczna zmiana reguł gry.

Pół miliona dolarów – tyle wynosi kara cywilna za każde pojedyncze użycie narzędzia, którą może nałożyć prokurator generalny. Co istotne, te fundusze nie znikną w ogólnym budżecie, lecz trafią bezpośrednio do programów wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej i nadużyć wobec nieletnich.

Cień Elona Muska i Taylor Swift

Legislacyjny zryw Minnesoty nie bierze się z próżni. To bezpośrednia reakcja na serię uderzających incydentów, takich jak ubiegłoroczna afera z narzędziem Grok od xAI, które zalało sieć pornograficznymi obrazami Taylor Swift. Gwiazda pop odpowiedziała zarejestrowaniem swojego głosu i wizerunku jako znaków towarowych, ale większość ofiar nie posiada kapitału na takie manewry prawne.

Elon Musk mierzy się już z federalnym pozwem zbiorowym w Kalifornii, gdzie zarzuca się jego firmie generowanie materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Milwaukee i Baltimore również nie odpuszczają, twierdząc w pozwach, że X świadomie wdrożyło system produkujący toksyczne treści.

Problem skali i bariery wejścia

Zjawisko przestało być domeną hakerów z piwnic. Dzięki algorytmom AI, próg wejścia w tworzenie materiałów non-consensual (bez zgody) spadł do zera. Robert Weissman z Public Citizen wskazuje na bolesną statystykę: 99% ataków celuje w kobiety, z czego aż 90% to osoby nieletnie. To nie jest błąd systemu – to najczęstsze zastosowanie tych narzędzi w rękach szantażystów i prześladowców.

Stany nie czekają na ociężałą administrację federalną.

Choć podpisana przez Donalda Trumpa ustawa Take It Down Act z maja 2025 roku penalizuje dystrybucję takich zdjęć, Minnesota idzie o krok dalej – idzie po tych, którzy te obrazy produkują i pozwalają im istnieć. To sygnał dla Doliny Krzemowej: odpowiedzialność algorytmiczna przestała być teorią, a stała się kosztownym ryzykiem prawnym.