Prawo

Miliardy dolarów i koniec misji: Elon Musk idzie na wojnę totalną z OpenAI

Elon Musk nie wybacza, a już na pewno nie wybacza zdrady ideałów, które sam pomógł sfinansować. W poniedziałek w Kalifornii rusza proces, który jest czymś więcej niż korporacyjną kłótnią – to brutalna walka o definicję tego, czym ma być sztuczna inteligencja: wspólnym dobrem czy prywatną maszynką do zarabiania pieniędzy.

Sądowa gra o tron w Dolinie Krzemowej

Stawka jest absurdalnie wysoka. Musk, obecnie szef konkurencyjnego xAI, oskarża Sama Altmana oraz Grega Brockmana o porzucenie misji non-profit i przekształcenie OpenAI w de facto przybudówkę Microsoftu. Miliarder chce nie tylko głów liderów, ale żąda gigantycznego zadośćuczynienia.

134 miliardy dolarów. Tyle według prawników Muska warte są rzekome szkody. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers już zdążyła określić tę kwotę jako „wyciągniętą z kapelusza”, ale to nie finanse są tu najbardziej toksyczne.

To walka o przetrwanie struktury, która umożliwiła OpenAI pozyskanie miliardów na rozwój. Jeśli Musk wygra, fundamenty finansowe firmy mogą wyparować w jedną noc.

Dwa etapy, jeden cel: zniszczyć Altmana?

Sędzia Rogers, znana z bezkompromisowego podejścia do technologicznych gigantów, podzieliła proces na dwie fazy. Najpierw ława przysięgłych oceni odpowiedzialność OpenAI, a dopiero w maju zapadną decyzje o ewentualnych środkach zaradczych.

Lista żądań Muska jest długa i radykalna:

  • Natychmiastowe usunięcie Sama Altmana i Grega Brockmana z zarządu.
  • Powrót do pierwotnej struktury non-profit bez udziałów komercyjnych.
  • Przekazanie wszystkich dotychczasowych zysków na cele dobroczynne.
  • Uznanie współpracy z Microsoftem za naruszenie pierwotnych umów.

OpenAI nie pozostaje dłużne. Prawnicy firmy wyciągają brudy z 2017 roku, twierdząc, że Musk sam dążył do przejęcia pełnej kontroli nad startupem i już wtedy akceptował model nastawiony na zysk. To klasyczny scenariusz „złodziej krzyczy: łapać złodzieja”.

Bariera nie do przebicia: prokuratorzy generalni

Mimo determinacji Muska, jego droga do zwycięstwa jest usłana prawnymi cierniami. Eksperci wskazują na jeden kluczowy fakt: struktura OpenAI została już zatwierdzona przez prokuratorów generalnych Kalifornii i Delaware. Sędziowie federalni rzadko podważają decyzje organów nadzorczych tylko dlatego, że jeden z udziałowców ma inne poczucie estetyki biznesowej.

Czy Sam Altman pozostanie na stanowisku? Sędziowie nienawidzą zarządzać mikroskalą przedsiębiorstw. Szansa na to, że sąd arbitralnie wymieni CEO globalnego giganta, jest bliska zeru.

Realne zagrożenie dla płynności

Prawdziwym problemem OpenAI nie jest ryzyko powrotu do bycia „fundacją”. Chodzi o płynność finansową. Firma przepala gotówkę w tempie wykładniczym. Proces niszczy reputację, odstrasza inwestorów przed planowanym wejściem na giełdę i daje paliwo konkurentom, takim jak Anthropic.

W sali sądowej wylądują prywatne wiadomości, dzienniki i maile. To będzie publiczna wiwisekcja ego najpotężniejszych ludzi tech-świata. I niezależnie od werdyktu, mit o „AI dla ludzkości” właśnie ostatecznie spłonął na ołtarzu miliardowych wycen.