Prawo

Koniec z anonimowością algorytmów. Unia Europejska zaczyna egzekwować AI Act

Od 2 sierpnia Unia Europejska oficjalnie wytycza nową granicę w relacji człowiek-maszyna. Wchodzące w życie przepisy dotyczące przejrzystości systemów sztucznej inteligencji bezpośrednio uderzają w problem nieoznakowanych deepfake’ów oraz botów podszywających się pod ludzi. Thomas Regnier, rzecznik Komisji Europejskiej, zapowiada bezkompromisowe egzekwowanie prawa: „użytkownik ma prawo wiedzieć, czy po drugiej stronie ekranu operuje algorytm, czy żywy człowiek”.

To kluczowy moment dla cyfrowego rynku, ponieważ unijny AI Act to pierwszy na świecie tak kompleksowy akt prawny o AI. Choć akt wszedł w życie już 1 sierpnia 2024 roku, to właśnie teraz Bruksela zaczyna realnie wymagać informowania nas, że rozmawiamy z maszyną. Pełna stosowalność wszystkich przepisów przypadnie na 2 sierpnia 2026 roku, ale fundamenty pod nadzór człowieka i dokumentację aktywności kładzione są już dziś.

Obowiązki nie tylko wizualne

Nowe regulacje wymuszają na technologicznych gigantach szereg technicznych zmian. Najważniejszą nowością jest wymóg podwójnego znakowania treści generatywnych. Obrazy, nagrania audio i wideo stworzone przez AI muszą posiadać nie tylko widoczne dla oka etykiety, ale również zaszyte w plikach metadane. Jak zauważa Parlament Europejski, deepfake’i i inne multimedia muszą być wyraźnie oznaczone jako wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

Takie cyfrowe „znaki wodne” pozwolą wyszukiwarkom i mediom społecznościowym na automatyczną segregację treści. Ma to być narzędzie w walce z dezinformacją. Co ciekawe, ustawodawca przewidział pewne wyjątki dla świata mediów. Redakcje korzystające z AI przy tworzeniu tekstów publicystycznych nie muszą oznaczać każdego artykułu stemplem „stworzone przez maszynę”, jeśli materiał przeszedł przez filtry ludzkiej redakcji i został zatwierdzony przez dziennikarza. To rozdzielenie automatycznej propagandy od technicznego wsparcia warsztatu twórcy.

Wysoka cena za brak transparentności

Komisja Europejska zyskuje realne narzędzia dyscyplinujące wobec twórców najpotężniejszych modeli, takich jak GPT czy Claude. Nowo powstałe Biuro ds. Sztucznej Inteligencji może przeprowadzać niezapowiedziane kontrole i żądać dostępu do dokumentacji technicznej. Za zatajenie obecności AI w systemach grożą drastyczne sankcje finansowe. Według doniesień i oficjalnych przepisów, najwyższy pułap kar może sięgnąć 35 mln euro lub 7 proc. globalnego rocznego obrotu firmy.

Choć termin wdrożenia tzw. systemów wysokiego ryzyka — stosowanych w bankowości czy rekrutacji — przesunięto dla niektórych podmiotów na koniec 2027 roku, sygnał wysłany z Brukseli jest jasny. Czas beztroskiego testowania algorytmów na żywym organizmie społecznym kończy się — ustępując miejsca audytom, logowaniu aktywności i stałej ocenie ryzyka.