Frontalny atak wydawców na OpenAI i Microsoft. Prawie 400 gazet idzie do sądu
Branża technologiczna stanęła w obliczu jednego z największych wyzwań prawnych w swojej historii. 24 czerwca 2026 roku koalicja reprezentująca blisko 400 amerykańskich tytułów prasowych złożyła pozew przeciwko OpenAI i Microsoftowi w Federalnym Sądzie Okręgowym dla Południowego Dystryktu Nowego Jorku. Kością niezgody jest mechanizm trenowania modeli językowych, który zdaniem wydawców opiera się na masowym, systematycznym i bezprawnym kopiowaniu treści redakcyjnych.
To sprawa o wymiarze cywilizacyjnym, która może zdefiniować nowe zasady płacenia za treści w sieci. Wydawcy domagają się astronomicznego odszkodowania w wysokości 10 mld dolarów oraz sądowego zakazu dalszej eksploatacji ich tekstów bez stosownych licencji. Jeśli sąd przyzna im rację, model biznesowy oparty na darmowym „zasysaniu” danych przez duże modele językowe (LLMs) po prostu przestanie istnieć.
AI kontra warsztat dziennikarski
Model biznesowy gigantów AI wyrósł na fundamencie cudzej pracy. W dokumentach sądowych czytamy o praktykach „potajemnego przeszukiwania” serwisów informacyjnych i pobierania tysięcy artykułów bez zgody ich autorów. Wydawcy podnoszą alarm: chatboty takie jak ChatGPT czy Copilot nie tylko kopiują ich własność, ale stają się dla prasy bezpośrednią konkurencją. Zjawisko to odciąga czytelników od serwisów źródłowych, co niszczy przychody reklamowe i zagraża podstawom niezależnego dziennikarstwa.
Jak czytamy w analizie sprawy, wydawcy podkreślają, że „w ochronę swoich materiałów zainwestowali miliardy dolarów, a mimo to ich praca stała się paliwem dla produktów, które wygenerowały miliardy dolarów wartości rynkowej bez jakiegokolwiek udziału twórców”.
Za zamkniętymi drzwiami paywalli
Szczególną kontrowersję budzi fakt, że algorytmy nie zatrzymywały się przed barierami technologicznymi. Pozew sugeruje, że mechanizmy zbierające dane omijały płatne zapory (paywalle). To uderza szczególnie w media lokalne. AI serwuje gotowe odpowiedzi bazujące na ich tekstach, przez co czytelnik nie ma powodu odwiedzać pierwotnego źródła. W pozwie wskazano również, że systemy te celowo usuwają informacje o zarządzaniu prawami autorskimi, by zatrzeć ślady pochodzenia informacji.
Linia obrony: Fair Use czy kradzież?
OpenAI i Microsoft nie zamierzają ustępować. Rzecznik OpenAI, Drew Pusateri, twierdzi, że „proces trenowania modeli opiera się na publicznie dostępnych danych i mieści się w ramach amerykańskiej doktryny dozwolonego użytku (fair use)”. To właśnie ten termin prawny będzie sercem batalii. Czy wykorzystanie milionów artykułów do budowy nowego narzędzia to innowacyjne przetworzenie, czy darmowa eksploatacja chronionych utworów?
Stawka większa niż odszkodowanie
Obecny pozew jest bardzo podobny do wcześniejszych działań The New York Times, co sugeruje, że wydawcy tworzą spójny front przeciwko Big Techom. Orzeczenie sądu zdefiniuje na nowo zasady współistnienia tradycyjnych mediów i sztucznej inteligencji. Jeśli sędziowie poprą koalicję 400 gazet, sektor generatywnej AI czeka trzęsienie ziemi, wymuszające opłacanie każdej linijki tekstu użytej do szkolenia algorytmów.
