Praca

Sam Altman przyznaje się do błędu: Sztuczna inteligencja nie pożre rynku pracy tak szybko, jak zakładał

Sam Altman, twarz najgłośniejszego technologicznego wzlotu ostatnich lat, zmienił front. Podczas wystąpienia na konferencji Commonwealth Bank of Australia w Sydney, szef OpenAI przyjął zaskakująco ugodowy ton. Przyznał otwarcie, że czarne scenariusze dotyczące masowej likwidacji stanowisk biurowych, które sam pomagał kreślić, nie zrealizowały się w przewidywanej skali. Choć ChatGPT rozwija się zgodnie z planem, wizja gospodarczej pustyni okazała się chybiona.

Refleksja Altmana ma solidne podstawy w liczbach. Według danych Oxford Economics, w USA zwolnienia powiązane bezpośrednio z AI stanowiły zaledwie ok. 4,5 proc. wszystkich redukcji etatów w ubiegłym roku. To ważne przejście od alarmistycznej narracji o nagłej apokalipsie do dyskusji o wolniejszej, jakościowej zmianie ról i kompetencji. Zamiast fali bezrobocia, obserwujemy raczej ewolucję zadań, co zdejmuje presję z milionów pracowników umysłowych drżących o swoje posady.

Błędy w ocenie skutków ekonomicznych

Altman bez ogródek stwierdził, że OpenAI „dość mocno się myliło” w ocenie tempa, w jakim algorytmy wyprą juniorów z sektorów kreatywnych i administracyjnych. „Myślałem, że do tej pory zobaczymy większy wpływ na likwidację stanowisk dla początkujących pracowników umysłowych, niż faktycznie się stało. Cieszę się, że się myliłem” — zadeklarował podczas panelu w Sydney. Szef technologicznego giganta broni jednak wcześniejszych ostrzeżeń, sugerując, że publiczna debata była mechanizmem obronnym dla społeczeństwa.

Ludzki pierwiastek jako bariera dla automatyzacji

Dlaczego algorytmy nie zastąpiły nas przy biurkach? Altman wskazuje na opór materii w postaci relacji międzyludzkich. Jako przykład podał własną próbę automatyzacji komunikacji na Slacku. Mimo dostępu do najlepszych modeli, wrócił do własnoręcznego wpisywania wiadomości. Odkrył, że ludzie potrzebują autentycznego kontaktu, a nie idealnie sformułowanych komunikatów z dopiskiem, że stworzyło je AI. Ten mechanizm sprawia, że maszyny odbijają się od zawodów opartych na zaufaniu i bezpośredniej współpracy.

Nowy kontrakt zamiast redukcji

Mimo optymizmu szefa OpenAI, branża finansowa nie śpi. Giganci tacy jak HSBC czy Amazon wdrażają rozwiązania, które automatyzują procesy, ale na razie przypomina to raczej remont kapitalny niż burzenie fundamentów. Goldman Sachs szacuje, że w ciągu dekady sztuczna inteligencja może przejąć 25 proc. obecnych godzin pracy, ale równocześnie wykreuje nowe stanowiska nadzorcze.

Altman idzie o krok dalej i coraz głośniej mówi o nowym kontrakcie społecznym. W obliczu rosnącej efektywności maszyn proponuje skrócenie tygodnia pracy do 32 godzin oraz wyższe opodatkowanie zysków generowanych przez systemy AI. Celem ma być finansowanie redystrybucji dochodów, co sugeruje, że prawdziwa zmiana nie będzie polegać na braku pracy, ale na redefinicji tego, ile i za ile pracujemy. Jak podaje Reuters, Altman nie spodziewa się już „apokalipsy”, lecz mozolnej adaptacji gospodarki do nowej rzeczywistości.