Koniec kenijskiej fabryki esejów. Jak ChatGPT zdemolował cyfrową gospodarkę Nairobi
Nairobi przez blisko dekadę pełniło rolę globalnego zaplecza dla studentów z USA i Wielkiej Brytanii, którzy nie chcieli samodzielnie pisać swoich prac zaliczeniowych. Szacuje się, że w szczytowym momencie w branży tzw. akademickiego ghostwritingu pracowało tam nawet 40 tysięcy osób. Doświadczeni autorzy, tacy jak Teresios Bundi, przez lata dostarczali tysiące tekstów z zakresu medycyny czy inżynierii, inkasując za każdą pracę od 40 do 70 dolarów. Był to stabilny i dochodowy biznes w kraju, gdzie 80 procent rynku pracy ma charakter nieformalny.
Dlaczego ta sprawa jest teraz tak istotna? Upadek kenijskiego sektora pisania na zlecenie to pierwszy namacalny dowód na to, jak szybko automatyzacja potrafi zmieść z powierzchni ziemi całą gałąź gospodarki cyfrowej. Zjawisko opisane m.in. przez The New York Times pokazuje, że przewaga kosztowa pracowników z rynków wschodzących przestała mieć znaczenie, gdy cena za wygenerowanie treści spadła niemal do zera.
Gwałtowne załamanie rynku
Dominacja kenijskich autorów skończyła się niemal z dnia na dzień w listopadzie 2022 roku, wraz z publicznym debiutem ChatGPT. Nowa technologia OpenAI zaoferowała studentom to, za co wcześniej musieli płacić Kenijczykom. Efekt był niszczycielski. Stawki za zlecenia, które wcześniej oscylowały w granicach 70 dolarów, drastycznie spadły, a liczba zamówień zmalała do ułamka wcześniejszych wartości. Jak zauważają obserwatorzy rynku, w krótkim czasie „branża skurczyła się niemal do zera”.
Nowa rola w cieniu algorytmów
Obecnie ci, którzy pozostali w branży, zostali zredukowani do roli „humanizatorów”. Ich praca nie polega już na tworzeniu merytorycznych wywodów, lecz na redagowaniu tekstów wygenerowanych przez AI tak, aby oszukać detektory plagiatu. Zadają sobie oni brutalne pytanie: „po co płacić freelancerowi w Kenii, skoro ChatGPT może wykonać tę samą robotę?”. To praca gorzej płatna i znacznie mniej wymagająca intelektualnie, stanowiąca smutne podsumowanie transformacji sektora usług cyfrowych, o którym donosił również The Guardian.
Ostrzeżenie dla reszty świata
Przypadek Kenii nie jest odosobnioną anomalią, lecz wczesnym sygnałem ostrzegawczym. Profesor Mark Graham z Oxfordu wskazuje, że podobne wstrząsy czekają rynki pracy na całym świecie. Jeśli algorytm potrafi w kilka sekund zastąpić doświadczonego autora w Nairobi, to samo wkrótce spotka analityków finansowych, księgowych czy architektów na Zachodzie. Los kenijskich autorów esejów pokazuje, że żadna profesja oparta na przetwarzaniu informacji nie może czuć się w pełni bezpieczna.
