Praca

Empatia zamiast etatu. Brad Smith z Microsoftu próbuje oswoić absolwentów z wizją automatyzacji

Tegoroczne gale zakończenia studiów w USA miały nietypową oprawę: buczenie i gwizdy na dźwięk słowa – klucza każdej korporacyjnej prezentacji. Fala buntu młodych dorosłych wobec sztucznej inteligencji dotarła do najwyższych pięter Redmond. Prezes Microsoftu, Brad Smith, reaguje na te sceny esejem, w którym bezpośrednio przyznaje, że branża otrzymała wylewny i – w jego słowach – ‘mocny sygnał ostrzegawczy’ przed utratą zaufania nowego pokolenia.

Próba ucieczki przed gniewem studentów

Ten tekst nie powstał w próżni. Branża technologiczna balansuje dziś między obietnicami o – jak to ujął Smith – jednym z najważniejszych narządzi ogólnego przeznaczenia najbliższego ćwierćwiecza, a twardą rzeczywistością zwolnień grupowych. Microsoft planuje wydać w 2026 roku blisko 80 miliardów dolarów na infrastrukturę pod rozwój algorytmów, co dla wielu absolwentów oznacza jedno: firma inwestuje w kable i serwery zamiast w ludzi.

Między historią a brutalną matematyką rynku

W swojej analizie Smith sięga po sprawdzony chwyt z XIX wieku, porównując narodziny AI do wynalezienia fotografii. Kiedy malarz Paul Delaroche ogłosił śmierć malarstwa, doprowadziło to do narodzin impresjonizmu. Jednak dzisiejsza zmiana nie jest estetyczna, lecz finansowa. Dyrektor finansowa firmy, Amy Hood, otwarcie sugeruje, że trend spadkowy w liczbie etatów będzie kontynuowany. Smith stara się łagodzić ten obraz, pisząc, że „firmy technologiczne często przeceniają tempo, w jakim nowe narzędzia zmienią społeczeństwo, i nie doceniają możliwości ludzi”.

Sztuczna inteligencja a realna erozja miejsc pracy

Obawy młodych ludzi to nie luddystyczny lęk, a chłodna analiza faktów. Badania Rezerwy Federalnej pokazują, że od debiutu ChatGPT tempo wzrostu ofert pracy dla programistów spadło o połowę. Mustafa Suleyman, szef AI w Microsofcie, uważa, że większość zadań prawników czy księgowych zostanie zautomatyzowana w dwa lata. W tym kontekście cytat Smitha: – To the next generation has offered a compelling response: ‘Not so fast’ – brzmi niemal jak uznanie racji protestujących studentów.

Praca jako ‘zbiór zadań’ – recepta na przetrwanie

Recepta Microsoftu? Zapomnij o tytule na wizytówce. Brad Smith proponuje, by postrzegać zawód jako zestaw konkretnych zadań. Pracownik ma być selekcjonerem: coś oddaje maszynie, coś robi z nią w duecie, a przy reszcie polega na cechach, których algorytm nie podrobi. Smith wylicza ich pięć: ciekawość, kreatywność, współczucie, komunikatywność i odwagę. To unikalnie ludzki pierwiastek ma być tarczą przed automatyzacją, bo, jak twierdzi szef giganta z Redmond, – machines must remain accountable to people.

Brakujące ogniwo: odpowiedzialność branży

Choć prezes Microsoftu już w 2018 roku na uniwersytecie Princeton wzywał do stworzenia swoistej ‘hipokratejskiej przysięgi’ dla twórców technologii, konkretnych rozwiązań na horyzoncie brak. Smith przyznaje, że transformacja ostatnich dekad zostawiła zbyt wielu w tyle, ale jego apel o ‘wspólną odpowiedzialność’ nie idzie w parze z gwarancjami zatrudnienia. Więcej o stanowisku prezesa można przeczytać w materiale Business Insider Polska. Dla wchodzących na rynek pracy retoryka o godności i ambicji może być zbyt słabym argumentem wobec presji akcjonariuszy na cięcie kosztów przy pomocy algorytmów.