Społeczeństwo

OpenAI rzuca 250 milionów dolarów na walkę ze skutkami własnej rewolucji

Fundacja OpenAI, filantropijne ramię giganta odpowiedzialnego za ChatGPT, ogłosiła uruchomienie funduszu w wysokości 250 milionów dolarów. To reakcja na coraz silniejszą presję regulatorów oraz debatę o „superzyskach”, które AI generuje kosztem tradycyjnego zatrudnienia. Kwota ta stanowi pierwszą transzę z zapowiadanego miliarda dolarów, który firma zamierza zainwestować w ciągu najbliższego roku w stabilizację nastrojów społecznych. Docelowo cały program filantropijny ma opiewać na astronomiczną sumę 25 miliardów dolarów, co czyni go jedną z największych cyfrowych tarcz ochronnych w historii.

Kapitał zamiast rąk do pracy

Inicjatywa, którą firmuje współzałożyciel firmy Wojciech Zaremba oraz Divya Siddarth, opiera się na trzech filarach: analityce procesów gospodarczych, wsparciu pracowników w okresie przejściowym oraz projektowaniu nowych mechanizmów redystrybucji zysków. Manifest fundacji uderza w rynkowy konsensus, wskazując, że dzisiejsze wskaźniki, takie jak PKB czy tradycyjne statystyki zatrudnienia, stają się anachronizmami. W tej nowej rzeczywistości mogą one całkowicie pomijać sposób, w jaki wartość przesuwa się między korporacjami a resztą społeczeństwa.

Fundacja nie ogranicza się tylko do obietnic. W pierwszej rundzie grantów przyznano już 40,5 mln dolarów grupie ponad 200 organizacji non-profit. Środki te trafiły m.in. na programy budujące kompetencje obywatelskie oraz projekty łagodzące skutki przemieszczenia siły roboczej. Równolegle funkcjonuje People‑First AI Fund o wartości 50 mln dolarów, celujący w konkretne społeczności lokalne najbardziej narażone na automatyzację.

Koniec ery tradycyjnych szkoleń

Włodarze fundacji podchodzą krytycznie do klasycznych programów przekwalifikowania zawodowego. Zauważają, że dotychczasowe metody mają wątpliwą skuteczność w starciu z tempem zmian generowanych przez algorytmy. Zamiast tego, OpenAI proponuje szersze podejście: od ubezpieczeń od utraty wynagrodzenia, przez zaawansowane mapowanie kompetencji w czasie rzeczywistym, aż po budowę nowych ścieżek kariery w sektorach, które na automatyzacji zyskają.

Najbardziej kontrowersyjną częścią planu jest propozycja systemowego przemodelowania podatków. Fundacja chce badać możliwość przeniesienia ciężaru danin z pracy ludzi na kapitał. W tym kontekście pojawiają się odwołania do modeli znanych z Alaski czy norweskiego państwowego funduszu emerytalnego. Sugestia jest jasna: jeśli algorytmy stworzą ogromne bogactwo przy minimalnym udziale ludzkich rąk, mechanizmy jego podziału muszą zostać wynalezione na nowo.

Wyścig z czasem

Autorzy projektu nie ukrywają, że okno możliwości na bezpieczne wdrożenie tych zmian jest wyjątkowo małe. Jak podaje komunikat Fundacji OpenAI, celem jest bezpośrednia pomoc ludziom w radzeniu sobie z utratą pracy. Pozostaje jednak pytanie, czy miliardy dolarów to realne koło ratunkowe, czy jedynie PR-owy zabieg mający uspokoić opinię publiczną przed nadciągającą falą zmian. Pierwsze konkretne efekty projektów finansowanych z nowego funduszu mamy poznać jeszcze w tym roku, co zweryfikuje, czy obietnice o „technologii służącej wszystkim” nie są jedynie pustym hasłem.