Polityka

USA jako udziałowiec OpenAI? Administracja Trumpa i Sam Altman negocjują układ stulecia

Waszyngton przestaje patrzeć na Dolinę Krzemową jak na odrębny byt, a zaczyna widzieć w niej przedłużenie siły państwa. Administracja rządowa oraz OpenAI prowadzą zaawansowane rozmowy o objęciu przez państwo udziałów w startupie, który na początku 2026 roku wyceniono na zawrotne 850 miliardów dolarów. To nie są już tylko teoretyczne debaty akademików, ale twarda walka o kontrolę nad infrastrukturą, która decyduje o przewadze militarnej i gospodarczej.

Dlaczego to ważne teraz

Projekt zyskuje na znaczeniu w momencie, gdy relacje między OpenAI a rządem federalnym stają się niemal symbiotyczne. Firma podpisała niedawno kontrakt z Departamentem Obrony o wartości 200 milionów dolarów na obsługę systemów o klauzuli „classified”, a agencje federalne otrzymały dostęp do ChatGPT Enterprise za symbolicznego dolara rocznie. W obliczu blokowania dostępu konkurentów, takich jak Anthropic, do kluczowych systemów rządowych, powstaje de facto narodowy czempion, którego państwo chce nie tylko nadzorować, ale i współposiadać.

Skarb Państwa w Dolinie Krzemowej

Scenariusz zakłada przekazanie pakietu akcji na rzecz nowego funduszu majątkowego (Public Wealth Fund), z którego dywidendy trafiałyby bezpośrednio do kieszeni obywateli USA. Donald Trump otwarcie popiera ten kierunek, sugerując, że społeczeństwo amerykańskie powinno stać się partnerem w technologicznym wyścigu. Sam Altman, który od 2025 roku aktywnie forsuje zbliżenie z władzą, widzi w tym szansę na ucieczkę do przodu. Jak zauważa Maciej Samcik z serwisu Subiektywnie o Finansach, ewentualne wejście OpenAI na giełdę może okazać się „największą ofertą publiczną akcji w historii”.

Radykalny plan Berniego Sandersa

Co zaskakujące, pomysł znajduje zwolenników po obu stronach politycznej barykady. Senator Bernie Sanders przygotowuje ustawę „American A.I. Sovereign Wealth Fund Act”, która zakłada 50-procentowy podatek od akcji największych firm AI. Sanders argumentuje, że skoro modele trenowano na publicznie dostępnej wiedzy, zyski nie mogą zasilać wyłącznie kont garstki miliarderów. „Skala tej zbiórki funduszy wyniosła wycenę OpenAI w okolice 850 miliardów dolarów” — podaje serwis Weex, co w praktyce oznaczałoby przejęcie przez państwo aktywów wartych setki miliardów dolarów i uzyskanie miejsc w zarządach.

Polityczna tarcza przed giełdowym debiutem

Dla firmy, w której Microsoft posiada już 27% udziałów (wartych około 135 miliardów dolarów), mariaż z Waszyngtonem to manewr strategiczny. Bezpośrednia obecność państwa w kapitale stanowi tarczę przed restrykcyjnymi regulacjami. Z kolei administracja Trumpa szuka sposobów na realny wpływ na rozwój technologii bez oglądania się na opieszały Kongres. Partnerstwo w ramach inicjatywy „OpenAI for Government” pokazuje, że proces ten już ruszył, a granica między sektorem prywatnym a publicznym niebezpiecznie się zaciera.

Widmo kryzysu i model „zbyt duzi, by upaść”

Krytycy ostrzegają przed powtórką z 2008 roku. Jeśli rząd stanie się akcjonariuszem gigantów spalających miliardy dolarów gotówki, powstanie niebezpieczna zależność. W razie finansowej zadyszki OpenAI, państwo będzie zmuszone ratować firmę z pieniędzy podatników, by chronić własną inwestycję. Ameryka stoi przed dylematem: budować narodowy monolit AI kosztem wolnego rynku, czy ryzykować, że najważniejsza technologia stulecia rozwinie się poza jakąkolwiek kontrolą demokratyczną.