Polityka

Konserwatyści z orbity MAGA domagają się twardych regulacji AI

W pierwszych dniach maja 2026 roku do biur Donalda Trumpa trafił list, który wywraca stolik w debacie o technologii. Formacja Humans First wraz z koalicją organizacji konserwatywnych domaga się wydania rozporządzenia wykonawczego, które zmusi twórców tzw. frontier models do poddania ich restrykcyjnym testom bezpieczeństwa, zanim jakikolwiek kod trafi do sfery publicznej.

Dlaczego to ważne właśnie teraz? Podczas gdy Europa wdraża już AI Act, a w Polsce do Sejmu wpłynął pierwszy projekt kompleksowej ustawy regulującej algorytmy, w USA trwa ideologiczna i polityczna walka o kontrolę nad przyszłością cyfrową. Część obozu MAGA dostrzega, że bez federalnego nadzoru Dolina Krzemowa zyskuje władzę większą niż państwowe instytucje.

Koniec ery samoregulacji gigantów

Sygnatariusze, wśród których prym wiodą Stephen K. Bannon oraz Amy Kremer z ruchu Tea Party, nie gryzą się w język. Przekaz jest jasny: prawica nie wierzy w zapewnienia technologicznych gigantów o etycznej samokontroli. Argumentują, że skala zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego wymusza reakcję państwa analogiczną do tej stosowanej w przemyśle nuklearnym. Wskazują na konkretne ryzyka: paraliż infrastruktury krytycznej, manipulację procesami wyborczymi oraz projektowanie broni biologicznej przez zaawansowane modele.

Co ciekawe, ta oddolna presja zderza się z polityką samego Trumpa. Podczas gdy doradcy domagają się twardej ręki, prezydent i część Republikanów forsowali zapisy mające blokować stanowe regulacje AI. Głośny punkt 43201 w projekcie ustawy budżetowej zakładał wyłączenie rozwoju AI spod jurysdykcji stanów na 10 lat. Jak podaje serwis Kresy.pl, według krytyków „zapis ten ogranicza kompetencje władz stanowych i może uniemożliwić kontrolę nad działalnością firm technologicznych”. Próba wpisania tej blokady do ustawy obronnej (NDAA) ostatecznie upadła po dwupartyjnym sprzeciwie w Kongresie.

Rewizja podejścia do innowacji

Republikanie tradycyjnie kojarzeni z deregulacją, w przypadku algorytmów zmieniają front. Autorzy listu, wspierani przez Future of Life Institute, alarmują, że obecna generacja modeli już służy do wyrafinowanych ataków cybernetycznych. Obawiają się, że nadchodzące systemy wymkną się spod kontroli, jeśli ich ocena pozostanie wyłącznie w rękach korporacji, które chętnie sprzedają technologię państwom o wrogich systemach wartości.

Polityczny krajobraz komplikuje fakt, że budżetowe pomysły administracji Trumpa, mogące zwiększyć deficyt federalny o 2,4 bln dolarów w ciągu dekady, doprowadziły do publicznego starcia z Elonem Muskiem. Musk zarzucił prezydentowi porzucenie dyscypliny fiskalnej. Jednak dla sygnatariuszy listu pieniądze to kwestia wtórna wobec bezpieczeństwa.

Obecność na liście podpisów tak różnych postaci – od psychologa Geoffreya Millera po liderów religijnych – pokazuje, że lęk przed niekontrolowanym AI staje się na prawicy tematem ponadpodziałowym. Celem jest budowa systemu audytów, który uniemożliwi komercjalizację technologii zdolnej do zdestabilizowania systemu finansowego bez wyraźnej autoryzacji organów rządowych. Takie podejście stanowi ostry kontrast wobec strategii lobbowanej przez firmy spod znaku Palantir, które celują w bliską, ale słabo uregulowaną współpracę z aparatem państwowym.