Social media

Snap tnie etaty: sztuczna inteligencja lekiem na finansową anemię

Evan Spiegel nie czekał na poprawę nastrojów na rynku reklamowym. Zamiast tego wysłał amerykański zespół na pracę zdalną, tylko po to, by w tym samym czasie ogłosić redukcję 1000 etatów.

Algorytm zamiast biurka

Snap oficjalnie dołącza do technologicznego wyścigu zbrojeń, w którym najskuteczniejszą bronią okazuje się cięcie kosztów operacyjnych. Firma pozbywa się 16% stałego personelu, argumentując, że postępy w dziedzinie AI pozwalają na obsługę procesów przez znacznie mniejsze, bardziej zwinne zespoły. To nie tylko optymalizacja, to deklaracja nowej ery: człowiek staje się zbędnym kosztem tam, gdzie model językowy lub automatyzacja procesów radzą sobie szybciej i taniej.

Giełda zareagowała euforycznie – kurs wystrzelił o ponad 10% jeszcze przed otwarciem sesji.

Presja Irenic Capital

To nie była suwerenna decyzja Spiegela podjęta przy porannej kawie. Za sznurki pociąga Irenic Capital Management, inwestor-aktywista kontrolujący 2,5% udziałów, który od tygodni domagał się bezwzględnego sprzątania w portfelu spółki. Inwestorzy mają dość palenia pieniędzy w projektach, które nie przynoszą natychmiastowych zysków.

  • Likwidacja 300 nieobsadzonych stanowisk.
  • Ponad 500 milionów dolarów rocznych oszczędności.
  • Jednorazowy koszt odpraw rzędu 130 milionów dolarów.

Krytyczny punkt: Marzenia o AR kontra rzeczywistość

Największa kość niezgody leży jednak poza samym kodem aplikacji. Chodzi o Specs – ambitną, ale kosztowną dywizję odpowiedzialną za okulary do rozszerzonej rzeczywistości.

Wizja Spiegela o dominacji w świecie AR pochłania rocznie pół miliarda dolarów czystej gotówki. Od czasu powstania, projekt przepalił już 3,5 miliarda dolarów. Irenic Capital stawia sprawę jasno: czas zamknąć ten kran lub wydzielić spółkę na zewnątrz. Podczas gdy Snap przygotowuje się do tegorocznej premiery konsumenckiej wersji okularów, Meta Marka Zuckerberga zdaje się być lata świetlne z przodu, dysponując nieporównywalnie większym budżetem i bazą użytkowników.

Snap staje się szczuplejszy, ale też bardziej przewidywalny dla Wall Street.

Prognozy i liczby

Mimo drastycznych cięć, prognozy przychodów na pierwszy kwartał napawają optymizmem, celując w 1,53 miliarda dolarów. Kluczowym wskaźnikiem jest jednak skorygowany zysk operacyjny – przewidywane 233 miliony dolarów znacząco przebijają pesymistyczne estymacje analityków.

Pytanie brzmi: czy Snap potrafi jeszcze innowować bez armii inżynierów, czy stanie się jedynie sprawnie zarządzaną maszynką do monetyzacji malejącej uwagi nastolatków?