Fed może podnieść stopy procentowe przez AI. Kosztowna obietnica produktywności
Rynek wierzy w magię, ale Rezerwa Federalna musi wierzyć w liczby. Jeśli masowe inwestycje w centra danych i szał zakupowy konsumentów wyprzedzą realny skok produktywności, Fed, zamiast obniżać stopy procentowe, może zostać zmuszony do ich podniesienia.
To nie jest scenariusz, o którym chcą słyszeć optymiści z Doliny Krzemowej.
Pułapka rynkowych oczekiwań
Podczas konferencji Milken Institute Austan Goolsbee, prezes Fed w Chicago, zarysował brutalnie logiczny mechanizm: nadzieja na przyszłe bogactwo zmienia zachowania już dziś. Jeśli firmy i obywatele zaczną wydawać pieniądze w oparciu o „obietnicę AI”, zanim ta technologia faktycznie zacznie generować wymierne zyski dla gospodarki, inflacja może wymknąć się spod kontroli.
Goolsbee jest sceptyczny wobec ślepej ekstrapolacji wzrostu. Przypomina przypadek autonomicznych samochodów, które według prognoz sprzed dekady miały już dawno wyeliminować zawód kierowcy. Zamiast rewolucji, technologia zderzyła się ze ścianą malejących przychodów. Pytanie brzmi: czy z dużymi modelami językowymi (LLM) nie będzie podobnie?
Spór o duszę gospodarki: Goolsbee kontra Wood
- Cathie Wood (Ark Invest): Przewiduje trwały wzrost PKB na poziomie 8% dzięki deflacyjnej naturze AI.
- Kevin Warsh (przyszły szef Fed): Uważa, że AI stłumi inflację tak mocno, iż pozwoli to na głębokie cięcia stóp.
- Austan Goolsbee: Pyta, ile z obecnych wydatków to realny postęp, a ile tylko palenie kapitału w oczekiwaniu na cud.
Obecna sytuacja dramatycznie różni się od połowy lat 90., kiedy ówczesny szef Fed, Alan Greenspan, dostrzegł ukrytą produktywność w danych o zatrudnieniu i zyskach. Wtedy technologia faktycznie „pracowała” szybciej, niż widziały to arkusze kalkulacyjne, co pozwoliło na utrzymanie niskich stóp.
Dzisiaj mamy odwrotny problem.
Hype generuje koszty w czasie rzeczywistym
Inwestycje w infrastrukturę AI są fizyczne, prądożerne i niebywale drogie. Obciążają one gospodarkę tu i teraz. Jeśli za tymi miliardami dolarów nie pójdzie natychmiastowa optymalizacja procesów biznesowych, dostaniemy jedynie impuls popytowy bez zwiększonej podaży dóbr i usług.
Mówiąc prościej: kupujemy gigantyczne maszyny do kopania złota, ale jeszcze nie wiemy, czy w kopalni w ogóle jest kruszec.
Goolsbee stawia sprawę jasno – Fed będzie obserwował prognozy z narastającą podejrzliwością. Im większy szum medialny i pompowanie bańki oczekiwań, tym wyższa bariera dla obniżek stóp. Rezerwa Federalna nie jest od finansowania marzeń o osobliwości, ale od pilnowania stabilności cen. Jeśli AI przegrzeje silnik, regulatorzy bez wahania użyją hamulca ręcznego.
