Gospodarka

Dubaj i Abu Zabi uciekają reszcie świata. ZEA trzecie na liście transformacji gospodarczej

Gospodarka Zjednoczonych Emiratów Arabskich przestaje kojarzyć się wyłącznie z ropą, a zaczyna z agresywnym wdrażaniem technologii przyszłości. W najnowszym zestawieniu QS World Future Skills Index 2027 kraj ten zajął 17. miejsce na świecie, zostawiając w tyle regionalnych rywali. Z wynikiem 86,5 punktu Emiraty wyprzedziły m.in. Arabię Saudyjską, która mimo ogromnych nakładów inwestycyjnych wylądowała na 34. pozycji.

Dlaczego to ważne dla rynku technologii

ZEA konsekwentnie budują pozycję globalnego hubu, w którym sztuczna inteligencja nie jest tylko hasłem marketingowym, ale realnym narzędziem przebudowy rynku pracy. Raport QS World University Rankings: Arab Region 2026 wprost określa ten kraj jako „najszybciej rozwijający się system szkolnictwa wyższego w regionie arabskim”. Sukces ten opiera się na twardych danych: osiem krajowych uczelni zanotowało w tym roku historyczne awanse, co świadczy o tym, że zaplecze naukowe próbuje nadążyć za pędzącym sektorem prywatnym.

Przemysł biegnie szybciej niż uniwersytety

Największe wrażenie robi wskaźnik transformacji gospodarczej. ZEA zajmują tu trzecią lokatę na świecie, ustępując jedynie Chinom i Tajwanowi. Wynik 98,9 w tej kategorii pokazuje potężną dynamikę zmian w Dubaju i Abu Zabi. Problem pojawia się jednak w innym miejscu: tamtejszy przemysł rozwija się szybciej niż system edukacji generuje specjalistów. Choć Khalifa University awansował na 147. miejsce w globalnym rankingu uczelni, luka kompetencyjna pozostaje faktem.

Aby zasypać ten rów, Emiraty prowadzą niezwykle aktywną politykę ściągania zagranicznych ekspertów od uczenia maszynowego i danych. Z kolei ich sąsiad, Arabia Saudyjska, stosuje inną strategię. Jako tzw. „gospodarka nadkonwertująca”, potrafi przekuć słabszą bazę akademicką w konkretne zyski ekonomiczne poprzez gigantyczne transfery technologii do sektora kosmicznego i odnawialnych źródeł energii.

Nowe rozdanie w erze algorytmów

Dane z indeksu QS nie pozostawiają złudzeń: AI zamiast wyrównywać szanse, zwiększa dystans między liderami a resztą stawki. Przewagę budują te państwa, które potrafią błyskawicznie połączyć naukę z potrzebami biznesu. Klasyczny model uniwersytecki, zamknięty w murach teorii, przestaje wystarczać. Przykłady Singapuru czy Holandii pokazują, że mniejsi gracze mogą skutecznie konkurować z USA czy Wielką Brytanią. Warunkiem jest jednak bezwzględna specjalizacja i zdolność do automatyzacji procesów zawodowych tam, gdzie brakuje rąk do pracy lub czasu na tradycyjne kształcenie.