Finanse

Mityczna produktywność AI: Apollo ostrzega przed nadmiernym optymizmem Wall Street

Euforia wokół sztucznej inteligencji, która wywindowała wyceny spółek technologicznych na rekordowe poziomy, może wkrótce zderzyć się z twardą rzeczywistością. Torsten Slok, główny ekonomista firmy Apollo Global Management, rzuca wyzwanie powszechnemu przekonaniu o błyskawicznym przełożeniu algorytmów na wyniki finansowe przedsiębiorstw spoza ścisłej czołówki Doliny Krzemowej.

Dlaczego to istotne właśnie teraz? Inwestorzy wyceniają przyszły wzrost zysków z tak dużym optymizmem, że S&P 500 ma według optymistycznych prognoz sięgnąć 7000 punktów pod koniec 2025 roku. Jednak eksperci Apollo alarmują, że obecna sytuacja to bańka większa niż mania internetowa z lat 90., a większość rynkowych wzrostów nie wynika z realnego potencjału produktów, lecz z czystej spekulacji. Jeśli oczekiwany skok produktywności zajmie pięć lat zamiast prognozowanych przez analityków pięciu miesięcy, rynek czeka bolesne przebudzenie.

Bariery regulacyjne i surowa rzeczywistość wdrożeń

Obecne wyceny indeksu S&P 500 opierają się na założeniu, że AI niemal natychmiastowo zoptymalizuje koszty i zwiększy marże. Slok zwraca jednak uwagę na fundamentalny problem: w sektorach silnie regulowanych, takich jak bankowość, energetyka czy farmacja, proces wdrażania zmian to maraton, nie sprint. „Bańka AI jest większa niż mania technologiczna z lat 90. Większość zysków z ostatnich lat nie wynikała z realnego potencjału produktów, lecz z euforii inwestorów” – twierdzi Torsten Slok. Konieczność restrukturyzacji operacji i rygorystyczne wymogi prywatności danych stanowią hamulec, którego Wall Street zdaje się nie dostrzegać.

Gdzie podziały się zyski? Problem z mierzalnością

Nawet jeśli pojedynczy pracownicy faktycznie wykonują zadania szybciej, te zyski rzadko trafiają do bilansów. W pracy opartej na wiedzy wzrost efektywności trudno precyzyjnie zmierzyć. Zamiast generować gotówkę, oszczędności czasu są wchłaniane przez bieżącą biurokrację, nie przekładając się na redukcję etatów. Zarządy, nie mając jasnych wskaźników, zwlekają z odważnymi decyzjami. Dodatkowo sektor technologiczny może uderzyć w ścianę z powodu spadających kosztów tokenów AI, co paradoksalnie ograniczy przychody dostawców infrastruktury przy jednoczesnym braku mierzalnych zysków u odbiorców technologii.

Ryzyko gwałtownej korekty rynkowej

Prognozy są nieubłagane. Podczas gdy optymiści liczą na dalsze wzrosty, pesymistyczne scenariusze, jak ten Alberta Edwardsa, zakładają możliwy spadek S&P 500 nawet o 23% w przypadku recesji. „Rozdźwięk między prognozowanymi zyskami a realnym cash flow powiększa się z każdym kwartałem” – ostrzega Slok w raportach Apollo. Sytuację pogarsza rosnąca liczba niewypłacalności kredytowych w sektorze oprogramowania, co Marc Rowan określa mianem nadchodzącego „shuffleoutu” – brutalnego czyszczenia rynku ze słabszych graczy. Bez namacalnych dowodów na to, że AI zarabia w tradycyjnej gospodarce, fundamenty hossy pozostają kruche.