Rosyjskie boty przywdziały togi. Tak ChatGPT stworzył fikcyjny think tank z Izraela
Era topornych trolli z petersburskich fabryk, piszących łamaną angielszczyzną, właśnie przechodzi do historii. Zastępują ich „eksperci” wygenerowani przez duże modele językowe. OpenAI poinformowało o zablokowaniu nowej fali rosyjskich kampanii dezinformacyjnych, które za pomocą ChatGPT masowo produkowały treści na X, LinkedIn oraz Facebooka. Według raportu OpenAI, to całkowicie nowa i wcześniej nieopisana operacja ukrytego wpływu.
Dlaczego to istotne właśnie teraz? Rosyjskie służby przestały stawiać na ilość, a zaczęły na jakość i autorytet. Wykorzystując infrastrukturę VPN do ukrycia lokalizacji, napastnicy stworzyli od podstaw International Burke Institute (IBI) – fikcyjny instytut badawczy z rzekomą siedzibą w Izraelu. Celem nie było już tylko zalewanie sieci komentarzami, ale budowa fałszywego zaplecza akademickiego, które uwiarygadniałoby interesy Moskwy.
Iluzja eksperckiej wiedzy
Strategia była przebiegła: zamiast agresywnej propagandy, IBI promował „opracowania naukowe” i chłodne analizy geopolityczne. Centralnym punktem był tzw. indeks suwerenności, w którym Rosja wyprzedzała Stany Zjednoczone pod względem militarnym. Jak zauważa OpenAI, celem tego indeksu było „wychwalanie Rosji i deprecjonowanie państw zachodnich” pod płaszczykiem obiektywnych danych.
Prawda wyszła na jaw przy analizie źródeł. Z 36 tekstów opublikowanych na przełomie 2025 i 2026 roku, aż 34 okazały się ordynarnym plagiatem. Wykorzystano ChatGPT, by przeredagować prace z prestiżowych ośrodków, jak Cambridge University Press czy Migration Policy Institute, a następnie przypisano je autentycznym profesorom. Naukowcy ci nigdy nie słyszeli o IBI, a ich nazwiska posłużyły jedynie jako tarcza dla dezinformacji.
Niemiecki łącznik i regionalne zasięgi
Działania nie ograniczały się do języka angielskiego. Operatorzy aktywnie infiltrowali niemiecką przestrzeń informacyjną, m.in. poprzez kanał „Lahme Ente” na Telegramie. Publikowano tam treści uderzające w Unię Europejską i rząd federalny, nawołując do „realistycznego” zbliżenia z Moskwą. Choć oficjalne profile IBI na LinkedIn nie zdobyły tysięcy obserwujących, powiązane z nimi kanały na Telegramie operujące w Polsce, Turcji i Francji docierały do grup liczących od 10 do 20 tysięcy użytkowników.
Wierzchołek góry lodowej
W skali Brookingsa operacja otrzymała trójkę. Oznacza to, że kampania wyszła poza bańkę botów i zaczęła być cytowana przez realnych ludzi. To nie pierwszy raz, gdy OpenAI wykrywa rosyjskie ślady – wcześniej firma zablokowała operacje takie jak „Bad Grammar” czy wymierzony w niemieckie wybory projekt „Doppelganger”.
Problem polega na tym, że OpenAI monitoruje tylko to, co dzieje się w jej własnym ogródku. Rosnąca popularność chińskich systemów AI oraz modeli otwartoźródłowych sprawia, że bariera wejścia dla fabryk trolli zniknęła. Skoro koszt wyprodukowania przekonującego kłamstwa spadł niemal do zera, walka z dezinformacją staje się wyścigiem zbrojeń, w którym technologia jest dla demokracji wyjątkowo niewygodnym przeciwnikiem.
