Cyberbezpieczeństwo

Kryzys bug bounty: plagiaty i halucynacje AI zalewają działy bezpieczeństwa

Programy bug bounty przechodzą najpoważniejszy kryzys w swojej historii. Przyczyną nie jest spadek umiejętności hakerów, lecz zalew śmieciowych zgłoszeń generowanych przez modele językowe. Problem stał się palący właśnie teraz: w marcu 2026 roku Internet Bug Bounty (IBB) całkowicie zamknął przyjmowanie zgłoszeń, a platformy takie jak HackerOne zmagają się z tzw. remediation crisis – sytuacją, w której AI wykrywa błędy szybciej, niż programiści są w stanie je naprawiać.

Przez lata model współpracy był prosty: eksperci szukali dziur w kodzie, a firmy płaciły im realne pieniądze. Dziś te fundamenty pękają pod ciężarem – jak określił to Vlad Ionescu, CTO RunSybil – raportów, które „brzmią sensownie i wyglądają na poprawne technicznie, ale okazują się zwykłą halucynacją”. Zjawisko nazywane ‘AI slop’ to masowa produkcja niskiej jakości raportów, które paraliżują analityków.

Problem skali: kiedy ilość zabija jakość

Liczby nie kłamią. Zero Day Initiative odnotowało w ciągu miesiąca niemal 490% wzrostu liczby zgłoszeń w porównaniu do roku ubiegłego. To bezprecedensowy napływ podatności wykrytych przy użyciu sztucznej inteligencji, z którym ludzkie zespoły nie mogą wygrać. Bugcrowd, obsługujący m.in. OpenAI, w trzy tygodnie odnotował czterokrotny skok liczby raportów. Większość to bezwartościowy szum.

Michiel Prins, współzałożyciel HackerOne, w wywiadzie dla TechCrunch przyznał, że branża cierpi przez lukratywnie wyglądające zgłoszenia, które nie mają żadnego wpływu na rzeczywiste bezpieczeństwo. Zespoły tracą setki godzin na weryfikację fikcji literackiej tworzonej przez LLM-y.

Drastyczne kroki gigantów i projektów open source

Reakcja rynku jest bezlitosna. Twórca projektu curl zakończył program bug bounty po fali profesjonalnie wyglądających, ale fałszywych raportów. Stwierdził krótko: AI złamało model motywacyjny. Podobną decyzję podjęli maintainerzy CycloneDX oraz platforma Turso. Nie chodzi o brak pieniędzy, ale o brak czasu na walkę ze ‘slop machine’.

HackerOne próbuje ratować sytuację, wdrażając własne AI security agents. Mają one automatycznie odsiewać duplikaty i halucynacje, zanim trafią one do rąk ludzi. Nie wszędzie jednak panuje pesymizm. Mozilla raportuje, że wskaźnik odrzuconych zgłoszeń w ich systemie utrzymuje się na stałym poziomie około 5–6 raportów miesięcznie, co stanowi mniej niż 10% całości.

Broń obosieczna

Ironią jest fakt, że technologia, która niszczy programy nagród, świetnie radzi sobie z audytami. Model Claude Mythos od Anthropic w testach wewnętrznych wykrył setki luk w przeglądarce Firefox znacznie szybciej niż jakikolwiek człowiek. Problem w tym, że takie narzędzia w rękach masowych ‘łowców’ generują więcej pracy dla obrońców niż realnej ochrony.

Stawka jest wysoka. W samym 2025 roku giganci tacy jak Apple czy Microsoft planowali wypłacić badaczom łącznie 58 milionów dolarów. Jeśli systemy filtrowania zawiodą, publiczne programy bug bounty ustąpią miejsca zamkniętym grupom zaufanych testerów. To oznaczałoby koniec ery otwartego, demokratycznego bug huntingu.