Trzęsienie ziemi w Thinking Machines. Startup Miry Murati traci ludzi na rzecz OpenAI w przededniu gigantycznej wyceny
To miał być przełomowy rok dla Thinking Machines Lab, startupu założonego przez byłą dyrektor techniczną OpenAI, Mirę Murati. Zamiast świętowania kolejnych sukcesów, firma znalazła się w centrum korporacyjnego chaosu, który może zaważyć na jej przyszłości. W ubiegłym tygodniu szeregi spółki opuściło niespodziewanie pięciu pracowników, w tym zwolniony współzałożyciel i CTO, Barret Zoph. Sytuacja jest o tyle pikantna, że czworo z nich natychmiast znalazło zatrudnienie u głównego konkurenta – i zarazem dawnego pracodawcy Murati – w OpenAI.
Szczegóły środowego spotkania „all-hands”, do których dotarł serwis The Information, rysują obraz wewnętrznego rozkładu. Murati miała poinformować zespół o zwolnieniu Zopha, powołując się na jego rzekomo niezadowalające wyniki oraz prowadzenie rozmów z konkurencją. Decyzja ta, zamiast uspokoić nastroje, wywołała efekt domina. Jeszcze w trakcie trwania zebrania dwóch innych czołowych badaczy – Luke Metz i Sam Schoenholz – złożyło wypowiedzenia za pośrednictwem komunikatora Slack, co kompletnie zaskoczyło kierownictwo firmy.
Powrót do macierzy
Ironii całej sytuacji dodaje fakt, że historia zatoczyła koło. Pod koniec 2024 roku to Murati, opuszczając OpenAI w kluczowym momencie fundraisingowym, pociągnęła za sobą grupę utalentowanych inżynierów. Obecnie role się odwróciły. Fidji Simo z OpenAI błyskawicznie potwierdziła przejęcie całej trójki, a w czwartek dołączyli do nich kolejni inżynierowie uciekający z projektu Murati.
Odsysanie talentów następuje w najgorszym możliwym momencie dla biznesowych ambicji prezeski Thinking Machines. Spółka jest w trakcie negocjowania nowej rundy finansowania, która miała opiewać na astronomiczną wycenę 50 miliardów dolarów – to ponad pięciokrotny wzrost w stosunku do poprzedniej rundy. Utrata kluczowego personelu technicznego tuż przed finalizacją tak dużej transakcji to sygnał alarmowy dla każdego funduszu venture capital.
Inwestorzy tracą cierpliwość
Jak donoszą źródła zbliżone do sprawy, obecni akcjonariusze – w tym tacy giganci jak Andreessen Horowitz, Accel czy Nvidia – są wyraźnie zaniepokojeni obrotem spraw. Choć oficjalnie i kapitałowo wspierają wizję Murati, prywatnie ich zaufanie do jej zdolności przywódczych zostaje wystawione na ciężką próbę. Statystyki są nieubłagane: z pierwotnego składu sześciu współzałożycieli, w firmie nie ma już dwóch, a trzeci odszedł do Mety jeszcze jesienią ubiegłego roku.
Wątpliwości budzi nie tylko rotacja kadr, ale i stosunek astronomicznej wyceny do realnych osiągnięć produktowych. Mimo roku działalności, Thinking Machines wypuściło na rynek komercyjny zaledwie jedno rozwiązanie – API do personalizacji modeli. Zapowiadany konsumencki asystent głosowy oraz autorskie modele fundacyjne wciąż pozostają w sferze obietnic na „później w tym roku”. Przy tak agresywnej wycenie rynek oczekuje stabilności i perfekcyjnej egzekucji, a ostatnie wydarzenia sugerują raczej wewnętrzny chaos i brak spójnej wizji kadrowej.
