Biznes

Cango stawia na AI, wyprzedaje bitcoiny: rozpaczliwy ruch czy genialny manewr?

Koniec ery koparek, początek dominacji procesorów?

Cango nie zamierza dłużej czekać na hossę. Spółka właśnie pozbyła się 4451 BTC, wykonując gwałtowny zwrot w stronę infrastruktury AI. To nie jest zwykła korekta portfela, to operacja na otwartym sercu firmy, która jeszcze niedawno stawiała wszystko na kryptowaluty.

Rynek przyjął tę wiadomość chłodno – akcje spółki szorują po dnie na poziomie 0,68 USD.

Matematyka, która przestała się opłacać

Dane finansowe za rok 2025 są bezlitosne. Choć Cango wygenerowało imponujące 688,1 mln USD przychodu, netto zamknęło rok z kolosalną stratą 452,8 mln USD. Powód? Koszt wydobycia jednego Bitcoina podskoczył do absurdalnych 97 000 USD. W systemie, gdzie produkcja kosztuje więcej niż wartość rynkowa aktywa, jedynym wyjściem była ucieczka do przodu.

Kluczowe czynniki degradacji finansowej:

  • Gigantyczne odpisy aktualizujące wartość parku maszynowego.
  • Nierentowne koszty operacyjne przy obecnym trudności wydobycia.
  • Koszty transformacji operacyjnej w nowy model biznesowy.

EcoHash: nowa nadzieja Paula Yu

Prezes zarządu firmy, Paul Yu, stawia wszystko na jedną kartę: platformę EcoHash. Ma ona przekształcić dawne kopalnie krypto w centra obliczeniowe dostarczające elastyczne rozwiązania dla AI inference (wnioskowania AI). To próba monetyzacji posiadanych przyłączy energetycznych w sektorze, który obecnie płaci za wat energii znacznie więcej niż rynek blockchain.

Cango przestaje być kopalnią, a staje się dostawcą mocy dla algorytmów.

Sygnał dla całej branży

To, co dzieje się z Cango, to nie incydent, lecz nowy standard w branży wydobywczej. Spółki publiczne coraz częściej zrzucają balast w postaci BTC, by kupować układy H100 od Nvidii. Marże w wydobyciu kryptowalut wysychają, a popyt na High Performance Computing (HPC) wydaje się nieskończony.

Dlaczego to ryzykowne?

Pivot Cango następuje w momencie ekstremalnego osłabienia finansowego. Dyrektor finansowy Michael Zhang przekonuje, że straty mają charakter jednorazowy i wynikają z transformacji, ale rynek widzi to inaczej: spółka spala swoje najcenniejsze aktywa rezerwowe, by gonić za trendem, w którym konkurencja ma już lata przewagi.

AI to nowa gorączka złota, ale Cango wchodzi do gry z ogromnym długiem i topniejącym zaufaniem inwestorów.