Biznes

AI uratowało Google przed podziałem. Czy gigant faktycznie uniknął konsekwencji?

Jeszcze rok temu wydawało się, że Google czeka demontaż. Dziś, dzięki postępowi w dziedzinie sztucznej inteligencji i nowemu orzeczeniu sądu, firma uniknęła tego losu. Decyzja ta jest częściowo podyktowana faktem, że AI stanowi poważne zagrożenie dla przychodów Google z reklam.

Sędzia Amit Mehta, który wcześniej uznał Google za monopolistę na rynku wyszukiwarek, zmienił swoje stanowisko. Stwierdził, że firma nie będzie zmuszona do sprzedaży przeglądarki Chrome ani do oddzielenia systemu Android. Zamiast tego, Google będzie musiało dzielić się danymi z wybranymi konkurentami i nie będzie mogło zawierać umów na wyłączność z producentami urządzeń.

Co się zmieniło?

Kluczowym czynnikiem, który wpłynął na zmianę decyzji sądu, jest gwałtowny wzrost popularności modeli językowych (LLM) takich jak ChatGPT, Claude i Gemini. Użytkownicy coraz częściej korzystają z tych narzędzi do wyszukiwania informacji w sieci, co zmusza Google do umieszczania podsumowań generowanych przez AI na górze wyników wyszukiwania.

Sposób, w jaki ludzie poruszają się po internecie, szybko się zmienia. Coraz popularniejsze staje się wyszukiwanie typu „zero-click”, gdzie użytkownicy akceptują odpowiedzi generowane przez AI bez konieczności klikania w linki. Z badania Bain & Company wynika, że aż 80% użytkowników jest zadowolonych z odpowiedzi AI w co najmniej 40% przypadków.

Ta zmiana zachowań konsumentów zagraża modelowi biznesowemu nie tylko Google, ale także większości firm internetowych. Reklamy odpowiadają za około 80% przychodów Google. Jeśli użytkownicy przestaną klikać w linki, ten strumień przychodów wyschnie.

Nowi gracze na rynku

Co ważniejsze, rynek, który Google kiedyś zmonopolizował, może już nie być tym samym. Obecnie głównymi potencjalnymi konkurentami Google w dziedzinie wyszukiwania są nie tyle tradycyjne wyszukiwarki jak Bing, ile modele AI takie jak ChatGPT, Claude i Perplexity. Walka o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji dopiero się rozpoczęła.

Z punktu widzenia prawa antymonopolowego, karanie Google teraz lub zmuszanie go do oddawania przewagi konkurentom nie ma większego sensu. Jaki byłby korzyść dla konsumentów z zmuszenia Google do przyjęcia oferty od Perplexity AI Jeffa Bezosa na zakup przeglądarki Chrome?

Historia się powtarza?

Sytuacja ta przypomina sprawę Internet Explorera. Przez lata organy regulacyjne w Europie i USA walczyły z Microsoftem o obalenie dominacji jego przeglądarki internetowej, która była dołączona do ówczesnego systemu operacyjnego Windows 95.

Zanim wyczerpano wszystkie możliwości odwoławcze, monopol zniknął. Internet Explorer padł ofiarą rozwoju smartfonów, które nie były oparte na systemie Windows. Nowym królem został nowy gracz: Google Chrome.

Ocena siły ekonomicznej i politycznej gigantów technologicznych wpłynie na to, jaką lekcję wyciągniemy z tej historii. Optymistyczne spojrzenie sugeruje, że rynki, na których zwycięzca bierze wszystko, mogą nasilać konkurencję poprzez innowacje. Na takich rynkach stopniowe inwestycje nie wystarczą; aby rzucić wyzwanie Google, konkurent musi zaoferować znacznie lepszy produkt, aby przejąć cały rynek.

Właśnie dlatego, że bezwzględnie bronią swojej pozycji monopolistycznej, giganci technologiczni pokazują konkurentom, że potencjalne zyski z radykalnych innowacji są ogromne. Pesymistyczne spojrzenie jest jednak takie, że lata dominacji sprawiły, że firmy te są w dużej mierze bezkarne, co może ośmielić je w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *