Finanse

Finansowa zadyszka sektora bankowego: Infrastruktura AI staje się zbyt droga dla pożyczkodawców

Eskalacja wydatków na infrastrukturę sztucznej inteligencji doprowadziła do paradoksalnej sytuacji. Choć zapotrzebowanie na nowe centra danych jest rekordowe, instytucje finansowe, które miały ten rozwój finansować, zaczynają docierać do ściany. Jak donosi Financial Times, giganci tacy jak JPMorgan Chase, Morgan Stanley czy SMBC gorączkowo poszukują zewnętrznych inwestorów, którzy przejęliby od nich część ryzyka kredytowego związanego z gigantycznymi projektami infrastrukturalnymi.

Przesyt kapitałowy i limity koncentracji

Skala inwestycji w obiekty wspierające obliczenia AI przerosła standardowe ramy finansowania korporacyjnego. Pojedyncze pakiety pożyczkowe, jak ten opiewający na 38 miliardów dolarów, przeznaczone na centra danych Oracle w Teksasie i Wisconsin, stają się zbyt potężne nawet dla największych konsorcjów. Banki, uderzając w wewnętrzne sufity dotyczące koncentracji ryzyka, zmuszone są do stosowania kreatywnych instrumentów finansowych. Matthew Moniot z Man Group obrazowo stwierdza, że kwoty te są tak przytłaczające, iż bankowy system krwionośny zaczyna się nimi dławić.

Aby odciążyć swoje księgi, instytucje te stosują tak zwane transfery ryzyka (ang. significant risk transfers). Polegają one na tym, że portfel kredytowy formalnie pozostaje w banku, ale realne ryzyko niewypłacalności – w zamian za odpowiednią marżę – przechodzi na fundusze kredytowe lub ubezpieczycieli. Część banków posuwa się nawet do prób odsprzedaży udziałów w pożyczkach z dyskontem, co pokazuje, jak bardzo zależy im na zredukowaniu ekspozycji na ten sektor.

Ryzyko operacyjne pod lupą

Analitycy rynkowi, w tym Frank Benhamou z Cheyne Capital, zwracają uwagę, że finansowanie AI różni się od tradycyjnych inwestycji nieruchomościowych czy przemysłowych. Branża opiera się na wąskim gronie operatorów, co generuje potężną koncentrację kapitału. Co więcej, specyfika budowy centrów danych wiąże się z ryzykiem niedoszacowania kosztów oraz potencjalnymi awariami technologicznymi jeszcze na etapie konstrukcji, co czyni te aktywa trudniejszymi do wyceny i zabezpieczenia niż klasyczne biurowce czy fabryki.

Polityczny opór i lokalne niepokoje

Problem nie kończy się jednak na arkuszach Excela w biurach na Manhattanie. Rozbudowa infrastruktury AI budzi coraz większy opór społeczny i polityczny ze względu na gigantyczne zapotrzebowanie na energię elektryczną. Przykładem jest stan Maine, gdzie próbowano przeforsować moratorium na budowę dużych centrów danych (powyżej 20 MW) aż do 2027 roku. Choć gubernator Janet Mills zawetowała te przepisy, by ratować inwestycję o wartości 550 milionów dolarów w Jay, napięcie pozostaje widoczne.

Zamiast sztywnego zakazu, powołano specjalny zespół doradczy, który do początku 2027 roku ma wypracować standardy godzące interesy technologicznych gigantów z wydolnością sieci energetycznej i interesem lokalnych podatników. Przypadek Maine pokazuje, że przed bankami i firmami technologicznymi wyrasta kolejna bariera: niepewność regulacyjna, która może zamrozić inwestycje szybciej niż brak gotówki.