OpenAI proponuje standardy dla samodoskonalącego się AI. Chce, by pracom przewodziły USA
OpenAI opublikowało 21 września 2026 roku propozycję polityki, w której wzywa do powstania międzynarodowych standardów technicznych dla najbardziej zaawansowanych systemów AI. Dokument, ogłoszony w trakcie dyskusji na forum ONZ, obejmuje wprost rekurencyjne samodoskonalenie (RSI) – czyli scenariusz, w którym AI w coraz większym stopniu automatyzuje badania prowadzące do powstania kolejnej generacji modeli. Prace nad standardami miałyby, zdaniem firmy, prowadzić Stany Zjednoczone.
Propozycja nie ogranicza się do ogólnego apelu. OpenAI wskazuje trzy konkretne priorytety: wspólne metody pomiaru postępu w badaniach nad autonomią i RSI, nadzór człowieka nad zautomatyzowanymi badaniami oraz klasyfikację i raportowanie incydentów. To one mają stać się podstawą standardów, a nie jednolite reguły narzucone z góry.
Zaplecze instytucjonalne również jest określone. Zamiast nowego międzynarodowego organu licencyjnego OpenAI wskazuje na krajowe instytuty bezpieczeństwa AI oraz istniejące organizacje – CAISI i ISO. Standaryzacja opierałaby się więc na instytucjach technicznych i sprawdzonych normach, a ciężar prac pozostałby po stronie państw, przede wszystkim USA, zamiast politycznych negocjacji na szczeblu globalnym.
W tym samym dokumencie firma zastrzega jednak, że w pełni autonomiczne RSI nie występuje dziś i nie powinno być rozwijane, dopóki nie da się tego robić bezpiecznie. Apel o pilne działanie – z osobnym wezwaniem „We need to act” i ostrzeżeniem o zamykającym się oknie politycznym – idzie więc w parze z przyznaniem, że zdolność, dla której domaga się reguł, jeszcze nie istnieje.
Zbieżną diagnozę stawia niezależny panel naukowy ONZ, ostrzegając przed utratą kontroli nad rojami autonomicznych agentów. Proponuje jednak inny model współpracy – wzorowany na regulacjach lotnictwa, energetyki jądrowej i cyberbezpieczeństwa. Sporne jest więc nie tyle samo ryzyko, ile to, kto i jak miałby je nadzorować.
