Bez kategorii

Agent AI od Meta ma 500 tys. użytkowników i niemal identyczne pliki jak OpenClaw

Osobisty agent AI od Meta, Muse, zadebiutował w USA z imponującymi liczbami. W pierwszym tygodniu po premierze 8 września skorzystało z niego ponad 500 tys. użytkowników, z czego ponad 250 tys. wracało do aplikacji każdego dnia. Użytkownicy wpisali łącznie ponad 2 mln promptów, a aplikacja trafiła na 1. miejsce w amerykańskim App Store, zbierając ponad 31 tys. ocen.

Szybkiemu startowi towarzyszy jednak dyskusja o pochodzeniu rozwiązań zastosowanych w narzędziu. Meta otwarcie przyznała, że projekt czerpie bezpośrednio z niezależnego, otwartoźródłowego asystenta OpenClaw. Nat Friedman z Meta Superintelligence Labs i były szef GitHuba napisał na platformie X, że Muse został wprawdzie „zbudowany od zera”, ale pod względem produktowym jest „zdecydowanie mocno inspirowany” OpenClaw. Dodał, że celem zespołu było stworzenie narzędzia działającego na podobnych zasadach, lecz przystosowanego do skalowania na miliardy użytkowników, a twórcę pierwowzoru, Petera Steinbergera, nazwał geniuszem.

Użytkownicy szybko wskazali jednak, że zbieżności sięgają głębiej niż sam ogólny pomysł. W Muse odnaleziono pliki o takich samych nazwach i niemal identycznej zawartości jak w OpenClaw. Dotyczy to w szczególności pliku SOUL.md, który odpowiada za definicję osobowości asystenta, jego styl komunikacji oraz reguły zachowania. Gdy przedsiębiorca Ansh Nanda określił Muse w popularnym wpisie jako „dosłownie OpenClaw dla zwykłych ludzi”, Friedman odparł krótko: „uznaliśmy, że Peter dokładnie to rozumie”.

Dla koncernu z Menlo Park to powtórzenie sprawdzonej ścieżki produktowej. TechCrunch przypomina, że Meta regularnie obserwuje obiecujące mechanizmy z rynku i przenosi je do swoich masowych aplikacji — najbardziej znanym przykładem było wdrożenie formatu Stories, zapożyczonego ze Snapchata.

Pierwsze wyniki nie gwarantują jednak trwałego sukcesu. O tym, czy początkowy entuzjazm zamieni się w stały nawyk, zdecyduje zaufanie użytkowników: asystent, który ma realnie pomagać w codziennych zadaniach, wymaga dostępu do prywatnych kont, skrzynek pocztowych i wrażliwych danych.