Eisman nie kupi akcji Anthropic, a Apollo nie widzi AI poza Wspaniałą Siódemką
Zanim Anthropic trafi na giełdę, inwestorzy zaczęli pytać, czy teza o AI jako motorze całej gospodarki ma pokrycie w danych. Przegląd minionego tygodnia na Wall Street, który opisał Bankier.pl, pokazuje dwa głosy sceptyczne: jeden dotyczy konkretnej spółki, drugi całego rynku.
Eisman: prospekt patrzy wstecz
Anthropic złożył w amerykańskim regulatorze publiczny formularz S-1. Spółka zapowiedziała notowania na Nasdaq Global Select Market pod symbolem ANT. Liczby akcji ani widełek cenowych jeszcze nie podano. Ofertę chce przeprowadzić aż 30 instytucji finansowych, więc dokument nie wywołał szerokiej dyskusji.
Wyłamał się Steve Eisman, inwestor znany z historii opisanej w „The Big Short”. Wytknął, że w S-1 brakuje wyników za trzeci kwartał. Jego zdaniem może to oznaczać, że spółce trudno będzie powtórzyć pierwsze półrocze, które upłynęło pod znakiem tokenmaxingu. W drugim kwartale Anthropic po raz pierwszy wypracował zysk operacyjny. Eisman podejrzewa jednak, że w drugiej połowie roku klienci zaczęli oszczędniej korzystać z AI.
– Uważam, że jest to bardzo retrospektywny dokument – powiedział w podcaście „Prof G Markets”. Zapytany, czy sam zainwestowałby w spółkę, odpowiedział krótko: „Nie”. Wypowiedź przytacza też Yahoo Finance.
Slok: 493 spółki bez efektu
Mocniejszy argument padł w sobotnim raporcie Torstena Sloka, głównego ekonomisty Apollo Global Management. Przychody na pracownika rosną w spółkach ze Wspaniałej Siódemki, ale w pozostałych 493 firmach z S&P 500 pozostają stabilne. To samo dotyczy marż. „Jak dotąd nie ma żadnych oznak, by sztuczna inteligencja stymulowała wzrost produktywności” – napisał Slok. O podobnej ocenie Apollo pisaliśmy w październiku.
Ekonomista opisuje dwie warstwy problemu. Firmy finansowane przez fundusze venture capital wydają coraz więcej na tokeny, ale zwykłe amerykańskie przedsiębiorstwa nie potrzebują najnowszych modeli i nie chcą za nie płacić. Ważniejsza od ceny jest jednak umiejętność wykorzystania AI. Według Sloka sztuczna inteligencja „nie rozumie odpowiedzialności, zaufania, kultury, niepisanych zasad, dylematów etycznych ani uczciwości”, a te czynniki kształtują ryzyko reputacyjne, a w efekcie przychody i marże. Poza sektorem technologicznym nie widać dowodów na ich poprawę.
Stopy procentowe w tle
Przy okazji tych dyskusji Fed zdecydował, że nie podniesie stóp. Szef banku centralnego Kevin Warsh powiedział na konferencji prasowej, że inwestycje w AI, mimo ich popularności, nie są odporne na zacieśnianie polityki. Jak ujął, stopy „wdzierają się w każdą szczelinę” i wpływają bezpośrednio lub pośrednio na prawie wszystko. Przekonanie, że polityka Fedu nie dotyka sektora AI, od dawna budziło jego sceptycyzm.
Z samej decyzji niezadowolony jest Jeffrey Gundlach z DoubleLine Capital. W CNBC argumentował, że stopy trzeba było podnieść, skoro rentowność dwuletnich obligacji skarbowych wynosi 4,75 proc., a krzywa rentowności znów się stromi.
Mohamed El-Erian zwraca z kolei uwagę na słabnący popyt na amerykański dług. W pierwszych ośmiu miesiącach roku sojusznicy USA kupili obligacje skarbowe (bez krótkoterminowych) za 174,3 mld dolarów. To najniższy wynik od 2021 roku i ponad 60 proc. mniej niż rok wcześniej. Według niego baza nabywców przesuwa się w stronę inwestorów taktycznych i spekulantów.
Deutsche Bank ostrzega, że dolar może nie obronić roli bezpiecznej przystani, jeśli korekta zacznie się w USA. Szef strategii walutowej George Saravelos pisze w raporcie dla klientów, że ryzyko dla dolara jest „znacznie bardziej dwustronne”, niż zakładał rynek. W ostatniej dekadzie dolar i amerykańskie akcje były ujemnie skorelowane. Przy wstrząsie rozpoczętym w Stanach korelacja staje się dodatnia.
