Siedmioro założycieli i 50,1 proc. głosów. Kto będzie rządził Anthropic po giełdowym debiucie
Anthropic szykuje się do debiutu giełdowego z jedną z najbardziej nietypowych struktur właścicielskich wśród dużych spółek technologicznych. Jak opisuje Business Insider, siedmioro współzałożycieli ma wspólnie kontrolować jedną specjalną akcję, która daje 50,1 proc. praw głosu i prawo do nominowania części członków zarządu. Akcją mają zarządzać za pośrednictwem odrębnej spółki, określanej w dokumentach jako „Founder LLC”. O samym prospekcie pisaliśmy 26 października.
Przywileje dla założycieli nie są w Dolinie Krzemowej nowością. Google zapewniło Larry’emu Page’owi i Sergeyowi Brinowi po 10 głosów na akcję już w 2004 r. Podobną drogą poszli później Mark Zuckerberg i Elon Musk. Anthropic idzie jednak dalej, bo władzę dostaje nie jedna czy dwie osoby, tylko cała grupa. W prospekcie firma pisze, że założyciele są „wyjątkowo przygotowani do odgrywania roli strażników naszej misji”, czyli odpowiedzialnego rozwoju zaawansowanej AI dla długofalowego dobra ludzkości. Według CNBC, które cytuje dokumenty, Founder LLC będzie mogła przesądzać o wyniku wszystkich spraw poddawanych pod głosowanie akcjonariuszy.
Kim jest siódemka
Do grupy należą: Dario Amodei, szef firmy, jego siostra Daniela Amodei oraz Jared Kaplan, Tom Brown, Jack Clark, Sam McCandlish i Chris Olah. Wszyscy pracowali wcześniej w OpenAI i odeszli stamtąd z obaw o bezpieczeństwo. Business Insider podkreśla ich związki z ruchem na rzecz bezpieczeństwa AI.
- Dario Amodei mówił o 25-procentowym ryzyku, że AI wyrządzi ludzkości skrajną szkodę, i ostrzegał przed masowymi zmianami na rynku pracy.
- Daniela Amodei odpowiadała w OpenAI za politykę bezpieczeństwa. Jej mąż Holden Karnofsky to znana postać ruchu Efektywnego Altruizmu.
- Jack Clark, szef polityki w Anthropic, powiedział w tym miesiącu na spotkaniu MFW w Bangkoku, że „osobliwość już nadeszła”.
- Chris Olah kierował pracami nad etycznymi aspektami AI, rozmawiał o tej technologii z papieżem i twierdzi, że modele mogą być świadome i doświadczać cierpienia.
- Tom Brown reprezentował firmę w kontaktach z władzami w czasie napięć z Białym Domem i negocjował z amerykańskimi urzędnikami kontrolę eksportu najpotężniejszych technologii Anthropic.
Sukcesja i bezpieczniki
Założyciele zaplanowali też mechanizm sukcesji. Przez dekadę po debiucie będą dysponować tajną listą kandydatów, którzy mogą dołączyć do grupy, gdy ktoś z niej umrze, odejdzie lub zostanie usunięty. Gdy liczba członków grupy spadnie poniżej trzech, jej prawa głosu wygasną automatycznie.
Ma też istnieć kilka przeciwwag:
- Długoterminowy fundusz powierniczy z maksymalnie pięcioma powiernikami, wśród których będzie współzałożyciel Netflixa Reed Hastings. Ma chronić misję firmy działającej jako public benefit corporation.
- Fundusz dostanie specjalną klasę udziałów uprawniającą do powołania czterech z siedmiu członków zarządu. Jeden z tej czwórki będzie musiał uzyskać akceptację komitetu nominacyjnego, w którym zasiada Daniela Amodei.
- Pracownicy dostaną osobną klasę akcji z prawem wyboru jednego z siedmiu członków zarządu na wypadek impasu między zarządem a funduszem.
- Amazon i Google otrzymają piątą klasę akcji z korzyściami finansowymi, ale bez prawa głosu. Ich wpływ i tak pozostanie duży ze względu na kontrakty na centra danych i podzespoły warte dziesiątki miliardów dolarów.
Zwykli inwestorzy kupią akcje z udziałem w zyskach i teoretycznymi prawami głosu, ale siódemka założycieli będzie mogła zawetować każdą propozycję. Sam Anthropic przyznaje w czynnikach ryzyka, że ta struktura „praktycznie eliminuje” standardową władzę akcjonariuszy. Każdy z założycieli może przy tym zarobić na debiucie miliardy dolarów.
Krytyka i cień OpenAI
Lindsey Stewart z Morningstar ocenia, że struktura cementuje władzę w rękach małej grupy „w niezwykle nietypowy sposób” i wymaga od inwestorów zaufania do długofalowych planów oraz poglądów założycieli. Richard Windsor, niezależny analityk technologiczny, jest ostrzejszy: skomplikowane zasady nazywa „sygnalizowaniem cnoty bez sensu”, które ma podnosić wartość firmy pod pozorem etyczności. Jego zdaniem to „przepis na spory i procesy sądowe”.
Przykład OpenAI pokazuje, że nawet wymyślny ład korporacyjny nie chroni przed kryzysem. Zarząd zwolnił tam Sama Altmana, który wrócił po kilku dniach po buncie pracowników i interwencji Microsoftu, choć ten nie miał prawa głosu. Struktura OpenAI była też źródłem sporu prawnego między Altmanem a Muskiem, który zarzucił mu „rażącą zdradę” porozumienia założycielskiego.
Pozostaje pytanie, co się stanie, gdy w siódemce dojdzie do poważnego konfliktu. Business Insider zauważa, że inwestorzy pozostaną z obietnicą „epoki cudów” i niewielkim wpływem na to, dokąd ta droga ich zaprowadzi.
