Geopolityka

Kruche fundamenty potęgi: Geopolityczna pułapka na drodze do arabskiego imperium AI

Wizja przekształcenia bogactwa płynącego z ropy naftowej w dominację w sektorze sztucznej inteligencji stała się fundamentem strategii gospodarczych Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ambicje te zderzają się jednak z narastającą wojną hybrydową wymierzoną w kable podmorskie i lądowe. Choć rządy państw Zatoki wpompowują miliardy w megaprojekty infrastrukturalne, ostatnie incydenty na Morzu Czerwonym i w basenie Morza Śródziemnego obnażają, jak łatwo sparaliżować cyfrowe imperium. Region, który przez dekady zasilał świat energią, dziś chce eksportować moc obliczeniową, ale musi najpierw zabezpieczyć fizyczne przewody łączące go ze światem.

Punkty krytyczne globalnej sieci

Obecnie aż 95% międzynarodowego ruchu danych opiera się na kablach podmorskich. Dla państw Zatoki Perskiej problemem nie jest brak inwestycji, lecz niefortunne zagęszczenie tras. Kluczowe połączenia z Europą i USA wciąż zależą od kilku wąskich gardeł, takich jak Morze Czerwone czy Cieśnina Ormuz. W dobie AI, gdzie modele językowe wymagają gigantycznej i nieprzerwanej wymiany danych, nawet krótka przerwa w transmisji przestaje być jedynie uciążliwością, a staje się katastrofą finansową. Według szacunków analiz PwC, sztuczna inteligencja do 2030 roku może zapewnić aż 320 miliardów dolarów zysku dla gospodarek Bliskiego Wschodu. Te pieniądze są jednak realnie zagrożone.

Eksperci ostrzegają, że w obliczu napięć na linii USA-Izrael-Iran, kable podmorskie stały się celami o znaczeniu strategicznym. Już w 2025 roku uszkodzenie dwóch przewodów na Morzu Czerwonym spowodowało straty szacowane na 3,5 miliarda dolarów, paraliżując usługi cyfrowe na wiele dni. Stało się to jeszcze zanim infrastruktura AI w pełni ruszyła, co pokazuje skalę ryzyka dla graczy takich jak Arabia Saudyjska, która planuje do 2030 roku stworzyć około 300 start‑upów AI i ściągnąć 20 mld USD od inwestorów.

Standardy hyperscalerów wymuszają zmiany

Giganci technologiczni budujący swoje data centers na pustyni oczekują od gospodarzy odporności znanej z tras transatlantyckich. Przykładem ogromnej skali przedsięwzięcia jest ogłoszona przez USA i ZEA budowa kompleksu w Abu Zabi o docelowej mocy 5 GW. Pierwsza faza tego projektu zakłada centrum o mocy 1 GW, co odpowiada zapotrzebowaniu energetycznemu dużego miasta. Jak zauważa analiza serwisu wgospodarce.pl: „To rządy państw z Bliskiego Wschodu, a nie prywatni inwestorzy napędzają boom na sztuczną inteligencję w regionie, a władze ścigają się o zapewnienie suwerenności cyfrowej i budowę lokalnej infrastruktury danych”.

Strategia „hubu AI” wymaga jednak odseparowania się od morskich punktów zapalnych. Odpowiedzią ma być rozwój korytarzy lądowych. Projekt SilkLink, w który saudyjska Stc Group inwestuje 800 milionów dolarów, ma reaktywować trasę JADI przez Jordanię i Syrię do Turcji. Choć kable lądowe oferują dużą przepustowość (nawet 144 pary włókien w porównaniu do 24 w kablach morskich), pozostają łatwym celem sabotażu.

Pomiędzy morzem a satelitą

Równolegle rozwija się projekt WorldLink, mający połączyć Emiraty z Irakiem i Europą. To próba dywersyfikacji i ucieczki przed klątwą uzależnienia od Egiptu oraz cieśniny Bab el-Mandeb. Saudowie stawiają też na własne narzędzia, jak chatbot ALLaM, by nie polegać wyłącznie na anglojęzycznych systemach. Zatoka Perska jest dziś laboratorium nowego rodzaju bezpieczeństwa narodowego. Region uświadamia sobie, że suwerenność zależy nie od algorytmów, lecz od fizycznej integralności światłowodów. To, czy uda się stworzyć sieć odporną na regionalne konflikty, zadecyduje o przetrwaniu arabskiej rewolucji technologicznej.