Google stawia na inżynierów wdrożeniowych. Sztuczna inteligencja potrzebuje ludzkiego wsparcia
Google Cloud radykalnie zmienia podejście do strategii sprzedaży swoich rozwiązań AI. Zamiast polegać wyłącznie na armii handlowców, technologiczny gigant zatrudnia setki inżynierów, którzy mają pomóc klientom w realnym wdrożeniu modeli sztucznej inteligencji. Matt Renner, Chief Revenue Officer w Google Cloud, określił powołanie jednostki „Forward Deployed Engineers” jako odpowiedź na potrzebę dostarczania zasobów technicznych zamiast kolejnych ofert handlowych.
Problem z adaptacją technologii
Ruch Google’a obnaża istotną prawdę o obecnym stanie branży: samo posiadanie zaawansowanych modeli AI to dla korporacji za mało. Przejście od fascynacji chatbotem do wdrożenia narzędzia, które rzeczywiście zwiększa produktywność, okazuje się procesem złożonym i wymagającym specyficznej wiedzy inżynieryjnej. Google nie jest w tej diagnozie osamotnione. Podobną ścieżkę wybrało niedawno OpenAI, tworząc „OpenAI Deployment Company”, oraz Anthropic, nawiązujący współpracę z funduszami private equity.
Sztuczna inteligencja wychodzi z bańki
Równolegle do budowy zespołów technicznych, Google prowadzi rozmowy z gigantami inwestycyjnymi, takimi jak Blackstone, KKR czy EQT. Celem jest zapewnienie spółkom portfelowym tych funduszy bezpośredniego dostępu do autorskich technologii AI. To jasny sygnał, że rynek wchodzi w fazę dojrzałości, gdzie liczy się nie tylko potęga obliczeniowa modelu, ale przede wszystkim sprawność jego integracji z istniejącą infrastrukturą biznesową.
Strategia ta pokazuje również, że generatywna sztuczna inteligencja wciąż nie stała się produktem typu „plug and play”. Budowa infrastruktury doradczej wokół czystej technologii sugeruje, że bez bezpośredniego wsparcia inżynierów realna rewolucja w przedsiębiorstwach może postępować znacznie wolniej, niż przewidywały to optymistyczne raporty analityków.
