Gospodarka

Czy bańka AI wkrótce pęknie? Joe Weisenthal o ekonomicznych pułapkach sztucznej inteligencji

Współczesna gospodarka, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, wydaje się dryfować na fali optymizmu napędzanego innowacjami w dziedzinie sztucznej inteligencji. Miliardy dolarów inwestowane w tę technologię rozpalają wyobraźnię, jednak ekonomista Joe Weisenthal, współprowadzący podcast „Odd Lots” Blomberga, ostrzega przed iluzorycznym charakterem obecnego boomu. Jego perspektywa wykracza poza tradycyjne rozważania o bańkach spekulacyjnych, koncentrując się na drugorzędnych efektach i ukrytych kosztach, które mogą zwiastować poważne perturbacje.

AI w blasku reflektorów i jej niewidoczne koszty

Obecny krajobraz technologiczny zdominowany jest przez narrację o wszechogarniającej rewolucji AI. Od kodowania po księgowość, sztuczna inteligencja ma zmieniać wszystko. Jednak, jak zauważa Weisenthal, pomimo gigantycznych inwestycji w sektor, realny wpływ AI na produktywność globalnej gospodarki, a zwłaszcza na rynek pracy, pozostaje nieuchwytny.

Ekonomista wskazuje na paradoks: podczas gdy spółki technologiczne, takie jak Nvidia czy Google, odnotowują rekordowe wzrosty wartości swoich akcji, brakuje konkretnych danych potwierdzających znaczący wzrost wydajności w przedsiębiorstwach wynikający z wdrożeń AI. Wiele deklaracji o cięciu etatów dzięki AI Weisenthal interpretuje jako „zasłonę dymną” mającą uzasadnić redukcje zatrudnienia, a nie jako realny efekt technologiczny. Zamiast rzeczywistych usprawnień, często obserwujemy presję na menedżerów, by demonstrowali „wykorzystanie AI”, nawet kosztem fundamentalnych wskaźników.

Jednym z kluczowych, choć rzadko omawianych problemów, są efekty wypierania. Ogromne zapotrzebowanie centrów danych na energię i specjalistyczne komponenty (takie jak transformatory, systemy chłodzenia czy turbiny gazowe) powoduje ich niedobór na rynku. To z kolei podnosi koszty prowadzenia działalności dla innych sektorów gospodarki. Firmy budujące stacje drive-thru czy inne obiekty komercyjne napotykają poważne trudności w pozyskaniu podstawowego sprzętu elektrycznego. Ten niedobór nie jest jedynie kwestią chwilową; sprzęt elektryczny jest w deficycie od pięciu lat, co świadczy o głębokich zaburzeniach w alokacji zasobów.

Dlaczego podaż nie nadąża za rosnącym popytem? Weisenthal podkreśla, że w czasach niepewności rynkowej inwestowanie w budowę nowych fabryk jest ryzykowne. Producenci wolą maksymalizować zyski, utrzymując ograniczoną podaż i podnosząc ceny. Jest to konsekwencja długotrwałego niedoinwestowania w wielu sektorach, np. w budownictwie po kryzysie finansowym z 2008 roku, co dziś przekłada się na gwałtowny wzrost cen nieruchomości.

Rynek pracy, inflacja i cła: szerszy kontekst

Poza bańką AI Weisenthal zwraca uwagę na szersze, niepokojące trendy w amerykańskiej gospodarce. Wzrost kosztów życia i spowolnienie na rynku pracy (poza sektorem AI) wskazują na stagnację i podatność na inflację. Taryfy celne, choć nie doprowadziły do masowych niedoborów, znacząco podniosły koszty prowadzenia działalności gospodarczej, zmuszając firmy do kosztownego reorganizowania łańcuchów dostaw i poszukiwania nowych dostawców.

Psychologia bańki i szanse na apokalipsę AI

Ciekawym aspektem jest psychologia rynku. W obliczu rosnących obaw o pęknięcie bańki AI pojawia się pytanie, czy samo nagłośnienie tego tematu może przyspieszyć krach. Weisenthal odwołuje się do słynnego cytatu George’a Sorosa, który w obliczu bańki rynkowej „biegnie w jej kierunku”. W ciągu ostatnich dekad inwestorzy nauczyli się „kupować dołki”, a każde załamanie rynkowe postrzegano jako okazję. Ta mentalność, podsycana sukcesami spółek technologicznych, może utrzymać bańkę dłużej, niż można by przypuszczać.

Jeśli chodzi o apokalipsę AI, ekonomista z uśmiechem kwituje obawy o superinteligencję zagrażającą ludzkości. Dla niego, bardziej realnym zagrożeniem jest utrata zdolności Stanów Zjednoczonych do produkcji. Przykład Boeinga, który pomimo znaczenia dla obronności, ma problemy z jakością produkcji, to symptom głębszego problemu. Utrata know-how w zaawansowanej produkcji, jak w przypadku gigantów takich jak Intel, może prowadzić do długoterminowych konsekwencji dla suwerenności narodowej. Rywalizacja z Chinami w sferze przemysłowej, szczególnie w zakresie zdolności produkcyjnych, jest dużo bardziej palącym wyzwaniem niż fantazje o zbuntowanej superinteligencji.

Optymizm w obliczu wyzwań

Mimo tych ponurych perspektyw Weisenthal dostrzega powody do optymizmu. Stany Zjednoczone, jako kraj o niewyczerpanych zasobach naturalnych, silnej gospodarce i zaawansowanej technologii, posiada ogromny potencjał. Kraj ten, choć nie powinien dążyć do izolacji, ma unikalną zdolność do samodzielnego funkcjonowania. To właśnie ta siła Ameryki, jej kapitał ludzki i technologiczny, stanowi podstawę do budowania przyszłości, nawet w obliczu napięć i wyzwań ekonomicznych.

Europa i rynki wschodzące: niedoceniana przyszłość

Na koniec Weisenthal zwraca uwagę na niedoceniany potencjał i wyzwania Europy. Region ten, wciśnięty między USA a Chinami, musi zdecydować o swojej przyszłości: czy zacieśnić więzi handlowe z USA, czy pogłębić integrację wewnętrzną, co w dobie rosnącego nacjonalizmu jest trudne politycznie. Podobnie, rynki wschodzące, takie jak Indonezja czy Wietnam, balansują między współpracą z Chinami a autonomią gospodarczą. Te niewidzialne siły i decyzje na globalnej arenie będą miały kluczowe znaczenie dla kształtowania przyszłej równowagi ekonomicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *