Gen AI

Miliard dolarów z reklam w ChatGPT. OpenAI szuka rentowności przed giełdowym debiutem

OpenAI poinformowało o przekroczeniu progu miliarda dolarów rocznego przychodu (run rate) z działalności reklamowej. Wynik ten, osiągnięty w zaledwie 200 dni od uruchomienia pierwszych testów, staje się kluczowym argumentem dla inwestorów kwestionujących astronomiczną wycenę spółki, która po marcowej rundzie finansowania opiewającej na 122 miliardy dolarów osiągnęła poziom 852 miliardów dolarów. Dywersyfikacja źródeł finansowania wykraczająca poza model abonamentowy i dostęp do API to jasny sygnał, że gigant z San Francisco przygotowuje grunt pod planowany debiut giełdowy.

Dlaczego te dane są istotne właśnie teraz? OpenAI musi udowodnić, że potrafi skalować zyski tak szybko, jak spala kapitał na szkolenie modeli. Przeskok od pilotażu reklam, który w marcu 2026 roku generował 100 milionów dolarów, do obecnego miliarda pokazuje, że rynek marketingowy chłonie nowe formy dotarcia do ponad 900 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo, których przyciąga ChatGPT.

Ekspansja na rynki globalne

System reklamowy, który zadebiutował w Stanach Zjednoczonych w lutym, jest obecnie dostępny w ponad 40 krajach. Spółka zdecydowała się na agresywne rozszerzenie zasięgu, wprowadzając platformę typu self-serve na rynkach w Europie, Indiach oraz w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Reklamy są wyświetlane zarówno użytkownikom darmowym, jak i subskrybentom planu Go, co budzi kontrowersje wśród części spośród 50 milionów płacących klientów oczekujących doświadczenia wolnego od spamu.

Jak podkreślają przedstawiciele spółki w komentarzu dla CNBC: „Reklama to jeden z filarów zdywersyfikowanego modelu biznesowego OpenAI, obok subskrypcji konsumenckich, ofert dla przedsiębiorstw i interfejsów API opartych na zużyciu”. To odejście od wizerunku laboratorium badawczego na rzecz pełnoprawnej korporacji technologicznej.

Transparentność kontra zaufanie

Zarząd OpenAI kładzie nacisk na techniczne oddzielenie treści sponsorowanych od wyników generowanych przez algorytmy. Firma deklaruje, że reklamy są wyraźnie oznaczone i nie wpływają na merytoryczną treść odpowiedzi. Co więcej, reklamodawcy nie otrzymują wglądu w prywatne konwersacje użytkowników. W branży pojawiają się jednak pytania, czy taka izolacja danych nie ograniczy w przyszłości precyzji targetowania, która jest fundamentem sukcesu konkurentów takich jak Google czy Meta. Przy obecnym tempie wzrostu OpenAI może jednak dyktować warunki, nie oglądając się na stare reguły Doliny Krzemowej.