„Zdumiewająca kradzież”. Wewnętrzne dokumenty uderzają w linię obrony OpenAI i Microsoftu
Wieloletnia batalia prawna między gigantami technologicznymi a światem mediów wchodzi w nową fazę. Nowojorski sąd otrzymał 92-stronicowe pismo procesowe, w którym The New York Times, Ziff Davis oraz inne redakcje przedstawiają dowody w postaci wewnętrznej korespondencji pracowników OpenAI i Microsoftu. Nowe światło na sprawę rzuciły materiały, które wpłynęły do sądu w dniach 17–18 września 2026 roku, ujawniając nieznane wcześniej kulisy operacyjne obu korporacji. Dokumenty te bezpośrednio podważają publiczną linię obrony obu firm, opartą na zasadzie dozwolonego użytku (fair use).
Najbardziej uderzające słowa padły z ust Brenta Hechta, dyrektora ds. nauk stosowanych w Microsofcie. W wewnętrznej komunikacji nazwał on praktykę trenowania modeli na cudzych treściach „zdumiewającą kradzieżą na niespotykaną skalę” oraz „największą kradzieżą pracy w historii ludzkości”. W oryginalnej, angielskiej dokumentacji użyto dosadnych sformułowań: „an astonishing theft of unprecedented proportions” oraz „the largest theft of labor in human history”. Hecht ocenił, że uznanie tego za dozwolony użytek byłoby „kpiny z samej idei fair use” („complete mockery of the idea of fair use”). Choć Microsoft bagatelizuje te wypowiedzi jako prywatne opinie, pismo procesowe wskazuje na systemowe uznanie produktów AI za substytuty oryginalnych treści.
Pętla zagłady i spadek klikalności
Wewnątrz Microsoftu funkcjonowało pojęcie „doom loop” (pętla zagłady), opisujące cykl, w którym AI kanibalizuje własnych dostawców treści. Dokumenty ujawniają, że Satya Nadella, CEO Microsoftu, przyznał pod przysięgą, iż chatboty zastępują użytkownikom wizyty w oryginalnych źródłach. Potwierdzają to wewnętrzne statystyki dotyczące współczynnika klikalności (CTR):
- W przypadku The New York Times CTR w narzędziu Copilot jest o 80–93% niższy niż w wyszukiwarce Bing.
- Dla grupy Daily News spadki wynoszą od 83% do 91%.
- W przypadku Ziff Davis klikalność jest mniejsza o 51–94%.
Nick Turley, szef ChatGPT w OpenAI, wprost określił produkty firmy jako „egzystencjalne zagrożenie” dla wydawców. Inżynierowie firmy zauważali, że nawet przy widocznych linkach użytkownicy niemal w ogóle nie klikają, co czyni chatboty bezpośrednim zamiennikiem serwisów informacyjnych.
Świadome omijanie barier i filtry po pozwie
Pismo procesowe zawiera dowody na celowe obchodzenie zabezpieczeń. Gdy współzałożyciel OpenAI, Greg Brockman, otrzymał informację o „haku” pozwalającym ominąć paywall The New York Times, odpowiedział: „ah, nice”. Wydawcy wykazują również, że OpenAI wykorzystało New York Times Annotated Corpus mimo licencji ograniczającej jego użycie wyłącznie do celów badawczych i niekomercyjnych. Pracownicy mieli świadomość, że wykorzystanie tego zbioru do komercyjnego trenowania jest „niewłaściwe”.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest reakcja OpenAI na same pozwy. Według dokumentów, firma miała wdrożyć specjalny filtr, który blokuje generowanie treści pochodzących z publikacji skarżących ją mediów. Co istotne, filtr ten nie objął wydawców, którzy nie zdecydowali się na drogę sądową – w ich przypadku modele nadal generują odpowiedzi będące niemal dokładnymi kopiami artykułów. Brent Hecht określił to działanie mianem „przypadkowego tuszowania”, które utrudnia weryfikację materiałów faktycznie użytych do trenowania modeli.
Wydawcy podkreślają również wymiar ekonomiczny procederu, wskazując na niskie koszty generowania tzw. „różowej mazi” (pink slime) – masowych, tanich artykułów udających newsy, które zalewają sieć i obniżają wartość profesjonalnego dziennikarstwa. Skala sporu ma ogromne znaczenie finansowe – w ramach wytoczonych powództw wydawcy domagają się od Microsoftu i OpenAI miliardowych odszkodowań za naruszenie praw autorskich. Dowody zebrane w piśmie stawiają pod znakiem zapytania dotychczasową argumentację firm AI, jakoby proces trenowania miał charakter czysto „transformacyjny”.
